Cztery typy facetów, których nikt nie lubi (i jak przestać być jednym z nich)

Świat jest pełen niebezpieczeństw. Zwłaszcza towarzyskich. Przysiądzie się jeden z drugim, zapuści mendę i po Tobie, człowieku. Żegnaj miły wieczorze, adieu, arrivederci, praszczaj. Oto 4 przykładowe typy, które zanudzą każdego na śmierć. Sprawdź, czy nie ma Cię na tej liście.
11705 hero

W pigułce: Mansplaining, ghosting, wieczna rywalizacja i emocjonalny mur to nawyki, które krótkoterminowo obniżają twój dyskomfort, a długoterminowo kosztują cię ludzi. Pod każdym z nich siedzi ten sam mechanizm: potrzeba obrony statusu.

  • Wyjaśnianie cudzej roboty rzadko wynika ze złej woli — to najprostszy sposób na poczucie kompetencji w rozmowie; antidotum to jedno pytanie diagnostyczne przed wykładem.
  • Ghosting wiąże się z przekonaniem, że relacje są kwestią dopasowania, a nie pracy (Freedman i wsp., 2019); wystarczy prosta zasada: powyżej dwóch spotkań należy się jedna wiadomość.
  • Hiperrywalizacja różni się od zdrowej rywalizacji tym, że wygrana służy podtrzymaniu poczucia własnej wartości — koszt to kontuzje i ludzie, którzy przestają mówić ci o swoich sukcesach.
  • Stonewalling to jeden z gottmanowskich „czterech jeźdźców” rozpadu związku; wycofanie bywa odruchem fizjologicznym, dlatego przerwa działa tylko z zapowiedzianym terminem powrotu.
  • Vandello i Bosson opisali męskość jako status niepewny, wymagający ciągłego potwierdzania — stąd odruch obrony pozycji zamiast przyznania się do niewiedzy.
  • Autodiagnoza w trzy pytania: kto pisze pierwszy, ile razy odpowiedziałeś pytaniem, kiedy ostatnio ktoś powiedział ci coś trudnego.

Każda ekipa ma swojego psuja. Kolegę, przy którym rozmowa gaśnie, znajomego, który znika na trzy tygodnie i wraca z „siema, co tam”, gościa, który z każdego wyjazdu na rowery robi mistrzostwa świata. Łatwo się z nich śmiać. Trudniej przyznać, że każdy z tych wzorców ma swoją logikę i że większość facetów odpala przynajmniej jeden z nich, kiedy czuje się niepewnie.

Potraktuj poniższą listę jak lustro, a nie jak zestaw do wysłania koledze z podpisem „to o tobie”. Przeczytaj ją z ołówkiem i zaznacz miejsca, w których rozpoznajesz siebie. Te cztery zachowania mają jedną wspólną cechę: krótkoterminowo obniżają twój dyskomfort, a długoterminowo kosztują cię ludzi. Poniżej mechanizm każdego z nich i konkretna rzecz, którą możesz zrobić inaczej w najbliższym tygodniu.

Skąd się to bierze: status, który trzeba ciągle udowadniać

Psychologowie społeczni Joseph Vandello i Jennifer Bosson opisali zjawisko, które nazwali „precarious manhood” — męskość jako status niepewny, zdobywany i tracony społecznie, w odróżnieniu od kobiecości postrzeganej jako stan bardziej dany z góry. W ich badaniach opublikowanych w „Journal of Personality and Social Psychology” mężczyźni, którym podważono męskość, reagowali silniejszym poczuciem zagrożenia niż kobiety w analogicznej sytuacji, a jednemu z eksperymentów towarzyszyła aktywacja myśli o agresji fizycznej.

Praktyczne tłumaczenie: kiedy czujesz, że twoja pozycja jest kwestionowana — w pracy, w związku, w rozmowie o czymś, na czym się nie znasz — odruchowo sięgasz po zachowanie, które ma tę pozycję odbudować. Wyjaśnianie, znikanie, ściganie się, zamykanie. Żadne z nich nie jest wyborem świadomym. Wszystkie są nawykiem, a nawyk da się przestawić, jeśli najpierw zobaczysz moment, w którym się odpala.

Zobacz:  Czy myjesz nogi pod prysznicem? Higiena stóp, o której faceci zapominają

Cztery typy, które psują ekipę

1. Wyjaśniacz

Tłumaczy ci twoją własną robotę. Pyta „a wiesz, jak to działa?”, zanim sprawdzi, czy rozmówca akurat nie robi tego zawodowo od dekady. Rebecca Solnit opisała ten schemat w eseju „Men Explain Things to Me” z 2008 roku — historia zaczyna się od mężczyzny, który na przyjęciu przez kilka minut streszcza jej „bardzo ważną książkę” na dany temat, nie dopuszczając informacji, że rozmawia z jej autorką. Sam termin „mansplaining” powstał później, w sieci, i Solnit nigdy się do jego autorstwa nie przyznawała.

Mechanizm rzadko ma w sobie złą wolę. Wyjaśnianie to najprostszy sposób na poczucie kompetencji w rozmowie, w której nie masz pewności, jaką rolę zająć. Problem w tym, że sygnalizuje rozmówcy: „zakładam, że wiesz mniej ode mnie”.

Jak to zmienić u siebie: zanim wejdziesz w tryb wykładu, zadaj jedno pytanie diagnostyczne — „jak dużo z tym pracowałeś?”, „chcesz kontekst czy konkret?”. Druga zasada: kiedy łapiesz się na zdaniu zaczynającym się od „właściwie to…”, zatrzymaj się i sprawdź, czy dorzucasz coś nowego, czy tylko poprawiasz. I policz w rozmowie własne wejścia w cudze zdanie. Świadomość samej liczby zwykle wystarcza, żeby ją obniżyć.

2. Znikacz

Trzy randki, świetna atmosfera, potem cisza. Albo: kumpel od dziesięciu lat, który po jednej niezręcznej rozmowie przestaje odpisywać. Ghosting doczekał się badań — Gili Freedman ze współpracownikami wykazała w „Journal of Social and Personal Relationships” (2019), że skłonność do znikania wiąże się z przekonaniem o „przeznaczeniu” w relacjach: jeśli wierzysz, że pasujecie do siebie albo nie, i że tego się nie wypracowuje, to zerwanie kontaktu wydaje się logicznym wnioskiem. Osoby przekonane, że relacje się buduje, oceniały ghosting znacznie gorzej.

Znikanie jest wygodne, bo omija jedyną nieprzyjemną część rozstania: cudzą reakcję. Płaci za nie druga strona, która zostaje z pytaniem bez odpowiedzi, oraz ty sam — każde takie wyjście utrwala nawyk unikania trudnych rozmów.

Jak to zmienić u siebie: ustal sobie próg. Powyżej dwóch spotkań albo dwóch miesięcy znajomości należy się jedna wiadomość — dwa zdania, bez uzasadniania, bez listy zarzutów. „Fajnie było, ale nie widzę tego dalej. Powodzenia.” Nie musisz negocjować, wystarczy, że domykasz. Jeśli sama myśl o wysłaniu takiego SMS-a podnosi ci tętno, to dobry sygnał, że właśnie tu leży rzecz do przećwiczenia.

3. Wieczny rywal

Wspólny wyjazd na rowery zamienia w wyścig. Twoje 100 kilogramów w wyciskaniu kwituje własnym rekordem. W pracy pomaga chętnie, o ile może przy okazji pokazać, że zrobiłby to lepiej. Psychologia rozróżnia rywalizację nastawioną na rozwój — chcę być lepszy niż byłem — od hiperrywalizacji, w której wygrana jest potrzebna do utrzymania poczucia własnej wartości. Ten drugi wariant ma swoje narzędzia pomiarowe w literaturze (Hypercompetitive Attitude Scale, Ryckman i wsp.) i wiąże się z gorszym samopoczuciem, nie lepszym.

Zobacz:  Czy mezczyzni mogą się dotykać? Temat tabu

Na siłowni to wygląda niewinnie, dopóki nie zaczniesz dokładać kilogramów, żeby dorównać komuś obok, i nie skończysz z naderwanym barkiem. W relacjach kosztuje więcej: ludzie przestają ci mówić o swoich sukcesach, bo wiedzą, że w odpowiedzi dostaną twój.

Jak to zmienić u siebie: wprowadź zasadę jednego pytania. Gdy ktoś opowiada o swoim osiągnięciu, zadaj pytanie o szczegół, zanim powiesz cokolwiek o sobie. Druga rzecz: rozdziel treningi na „swoje” i „wspólne”. Na wspólnych z góry ustalasz, że to jazda konwersacyjna, i trzymasz się tego, nawet jeśli tempo cię swędzi. Progres mierz w kalendarzu, nie w tabeli wyników kolegi.

4. Mur

Rozmowa się zaostrza, a on milknie, patrzy w telefon, wychodzi na papierosa. John Gottman, badacz par, opisał ten wzorzec jako jednego z „czterech jeźdźców” zapowiadających rozpad związku — obok krytyki, pogardy i postawy obronnej. Nazwał go stonewalling, czyli mur. Gottman i Robert Levenson zwracali przy tym uwagę na fizjologię: w konflikcie mężczyźni częściej wchodzą w stan silnego pobudzenia organizmu, przy którym rozsądna rozmowa przestaje być możliwa. Wycofanie jest wtedy odruchem układu nerwowego, a partner odbiera je jako karę.

Do tej samej kategorii należy zrzucanie na innych całej obsługi emocjonalnej relacji: to partnerka pamięta o urodzinach twojej matki, ona zaczyna trudne rozmowy, ona pyta „co się dzieje”. Socjolożka Arlie Hochschild opisała ten rodzaj wysiłku jako pracę emocjonalną — realną robotę, którą po prostu ktoś musi wykonać.

Jak to zmienić u siebie: zamiast wychodzić bez słowa, nazwij przerwę i podaj termin powrotu — „potrzebuję dwudziestu minut, wracam do tego o dwudziestej”. Przerwa działa, jeśli faktycznie wracasz. W międzyczasie nie prowadź w głowie procesu sądowego, tylko zejdź z tętna: spacer, prysznic, kilka minut spokojnego oddechu. I raz w tygodniu zainicjuj rozmowę pierwszy, zanim ktoś cię o to poprosi.

Trzy pytania, które ustawiają resztę

Rozpoznanie typu u kolegi zajmuje sekundę, u siebie bywa niemożliwe, bo własne zachowanie widzisz od środka razem z uzasadnieniem. Dlatego zamiast szukać etykiety, sprawdź trzy rzeczy z ostatniego tygodnia.

  • Kto do mnie napisał pierwszy? Jeśli w twoich rozmowach inicjatywa jest zawsze po drugiej stronie, znikasz — tylko powoli.
  • Ile razy odpowiedziałem pytaniem? Rozmowa bez pytań to monolog z przerwami na oddech.
  • Czy ktoś podniósł ze mną temat, który mnie zawstydził? Jeśli od miesięcy nikt nie mówi ci rzeczy trudnych, prawdopodobnie nauczyłeś ludzi, że to nie ma sensu.
Zobacz:  4-dniowy tydzień pracy — firmy rezygnują z pilotażu, ale 5 tys. pracowników nadal testuje. Co mówią dane?

Co dostajesz w zamian

Wszystkie cztery wzorce oszczędzają ci jednej rzeczy: momentu, w którym jesteś odsłonięty. Nie wiesz czegoś, kogoś zawiodłeś, przegrałeś, poczułeś się bezradny. Za tę oszczędność płacisz ratą rozłożoną na lata — mniejszą liczbą bliskich ludzi, płytszymi rozmowami, ekipą, która woli umówić się bez ciebie.

Zmiana nie wymaga terapii ani przewrotu osobowościowego. Wymaga zauważenia sekundy przed reakcją i zrobienia rzeczy odwrotnej do odruchu: pytania zamiast wykładu, wiadomości zamiast ciszy, ciekawości zamiast kontry, powrotu zamiast wyjścia. Cztery drobne rzeczy. W skali kwartału widać je w tym, kto do ciebie dzwoni.

Źródła:

Share this article
Shareable URL
Prev Post

Colin Farrell — aktor z przypadku, buntownik z wyboru

Next Post

Dlaczego mężczyźni żyją krócej od kobiet?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next