Czy warto być sławnym? Co o cenie rozgłosu mówią badania

9025 hero

W pigułce: Sława wygląda zupełnie inaczej z zewnątrz niż od środka, a psychologia mierzy tę różnicę od kilkudziesięciu lat. Zebraliśmy to, co faktycznie wiadomo o dobrostanie osób znanych — i sprawdziliśmy, które słynne cytaty o sławie w ogóle padły.

  • W wywiadach z 15 znanymi Amerykanami (Rockwell i Giles, 2009) wracały cztery obszary ryzyka: rozszczepienie na personę i człowieka prywatnego, nieufność, izolacja oraz niechęć do rezygnacji ze sławy.
  • Cele zewnętrzne — sława, wizerunek, pieniądze — wiążą się z niższym dobrostanem, a ich osiągnięcie rok po studiach nie poprawiało samopoczucia (Niemiec, Ryan i Deci, 2009).
  • Wśród 1489 gwiazd rocka i popu 38,7 procent zgonów miało związek z substancjami lub ryzykiem; u artystów z co najmniej dwoma trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa — 80 procent (BMJ Open, 2012).
  • W tysiącu nekrologów „New York Timesa” najkrócej żyli sportowcy (77,4 roku) i artyści estradowi (77,1), najdłużej wojskowi (84,7) i ludzie biznesu (83,3).
  • Sława była 15. wartością w najpopularniejszych serialach dla 9–11-latków w 1987 i 1997 roku, a w 2007 pierwszą (Uhls i Greenfield, 2011).
  • Im silniejsza potrzeba przynależności, tym większy pociąg do sławy i częstsze fantazjowanie o niej (Greenwood i wsp., 2013) — pod chęcią bycia sławnym zwykle leży chęć bycia zauważonym przez konkretnych ludzi.

Pytanie „czy warto być sławnym” brzmi jak temat na luźną rozmowę, ale ma zaskakująco dobrze udokumentowaną odpowiedź. Psychologia bada sławę od kilkudziesięciu lat: mierzy dobrostan ludzi, którzy postawili na rozgłos jako cel życiowy, rozmawia z tymi, którzy go osiągnęli, i liczy, ile ci ludzie żyją. Wyniki są zaskakująco spójne, a jednocześnie mniej efektowne niż cytaty krążące po internecie.

Uprzedzamy od razu: większość „cytatów wielkich ludzi o sławie”, które znajdziesz w sieci, nigdy nie padła. W tym tekście zostały tylko trzy, które da się doprowadzić do konkretnego wywiadu z konkretną datą.

Dlaczego w ogóle chcemy być widziani

Pod hasłem „chcę być sławny” zwykle kryje się coś innego niż sama sława. Zespół Dary Greenwood z Uniwersytetu Vassar sprawdził w 2013 roku, jakie cechy przewidują atrakcyjność rozgłosu. Okazało się, że im silniejsza u człowieka potrzeba przynależności, tym bardziej pociągają go wszystkie badane odmiany sławy — widoczność, status i wersja prospołeczna, czyli „chcę być znany, żeby móc pomagać” — i tym częściej fantazjuje o byciu znanym. Narcyzm przewidywał węższy wycinek: widoczność i status.

To ważne rozróżnienie. Potrzeba przynależności to potrzeba bycia zauważonym przez konkretnych ludzi, którzy są obok. Sława jest jej protezą na skalę masową — daje uwagę tysięcy osób, których nie znasz, w miejsce uwagi kilku, na których ci realnie zależy.

Skąd bierze się przekonanie, że to dobry interes? Yalda Uhls i Patricia Greenfield z UCLA przeanalizowali wartości promowane w najpopularniejszych serialach dla dzieci w wieku 9–11 lat, co dekadę od 1967 do 2007 roku. Sława zajmowała 15. miejsce w 1987 i 1997 roku. W 2007 była już pierwsza, a cała czołówka wyglądała tak: sława, osiągnięcia, popularność, wizerunek, sukces finansowy. Dekadę wcześniej pierwsze miejsca zajmowały poczucie wspólnoty i życzliwość wobec innych.

Sława jako cel życiowy: co pokazują badania nad dobrostanem

Najlepiej przebadany fragment tej układanki to podział celów życiowych na wewnętrzne i zewnętrzne, wprowadzony przez Tima Kassera i Richarda Ryana. Do wewnętrznych zaliczają się samoakceptacja, bliskie relacje, wkład we własną społeczność i zdrowie. Do zewnętrznych — bogactwo, atrakcyjny wizerunek i uznanie społeczne, czyli dokładnie to, z czego zrobiona jest sława. Im większą wagę człowiek przypisuje celom zewnętrznym względem wewnętrznych, tym niższa jego witalność i poziom samorealizacji oraz tym więcej dolegliwości fizycznych zgłasza.

Zobacz:  Kim jest Chad i czy warto nim być?

Można było na to odpowiedzieć: dobrze, ale to badania na ludziach, którzy o sławie dopiero marzą. Może problem znika, gdy cel zostanie osiągnięty. Christopher Niemiec, Ryan i Edward Deci sprawdzili to w 2009 roku, śledząc absolwentów przez rok po studiach. Osiąganie celów wewnętrznych wiązało się ze wzrostem dobrostanu. Osiąganie celów zewnętrznych nie dawało tej korzyści, a wręcz szło w parze ze wskaźnikami złego samopoczucia. Kluczowa jest tu asymetria: to nie porażka w pogoni za sławą okazuje się bolesna, tylko sukces, który nie dostarcza tego, po co się po niego szło.

Najkrócej ujął to Jim Carrey w rozmowie z Jayem Stone’em dla dziennika „The Ottawa Citizen” w grudniu 2005 roku: „Uważam, że każdy powinien stać się bogaty i sławny i dostać wszystko, o czym kiedykolwiek marzył, żeby zobaczyć, że to nie jest odpowiedź”.

Jak sława wygląda od środka

W 2009 roku Donna Rockwell i David Giles opublikowali w „Journal of Phenomenological Psychology” badanie oparte na pogłębionych wywiadach z 15 znanymi Amerykanami z różnych światów: polityki, prawa, biznesu, wydawnictw, sportu, muzyki, filmu i telewizji. To nie sondaż, tylko próba opisania, czym bycie sławnym jest jako doświadczenie.

Po stronie relacji z samym sobą wracały te same wątki: utrata prywatności, doświadczenie bycia traktowanym jak rzecz, a nie osoba, przytłaczające oczekiwania otoczenia, ale też realna gratyfikacja potrzeb ego i poczucie symbolicznej nieśmiertelności. Po stronie relacji ze światem: pieniądze, dostęp do ludzi i miejsc, więcej pokus oraz troska o to, co ta sytuacja robi rodzinie.

Autorzy wskazali cztery obszary ryzyka dla zdrowia psychicznego osób znanych:

  • rozszczepienie na personę publiczną i człowieka prywatnego, między którymi trzeba się przełączać,
  • nieufność wobec nowych osób i niemożność ustalenia, kto podchodzi do ciebie, a kto do twojego nazwiska,
  • izolacja, która wynika z obu powyższych,
  • niechęć do rezygnacji ze sławy, nawet gdy jej koszty są już jawne.

Badacze opisali też sam proces jako sekwencję czterech faz: miłości i nienawiści, uzależnienia, akceptacji i adaptacji. Marilyn Monroe powiedziała Richardowi Merymanowi w wywiadzie opublikowanym w „Life” 3 sierpnia 1962 roku, dwa dni przed swoją śmiercią: „Myślę, że kiedy jesteś sławny, każda twoja słabość jest wyolbrzymiona”. W tym samym wywiadzie prosiła: „Jeśli sława przeminie — to cześć, miałam cię, sławo”.

Cena, którą widać w statystykach umieralności

Najtwardsze dane dotyczą muzyków. Mark Bellis i współpracownicy prześledzili w „BMJ Open” (2012) losy 1489 gwiazd rocka i popu, które zyskały rozgłos między 1956 a 2006 rokiem. Do lutego 2012 zmarło 137 z nich. Względne przeżycie amerykańskich i kanadyjskich artystów spadało z 99,3 procent rok po zdobyciu sławy do 87,6 procent po czterdziestu latach. U Europejczyków spadek był płytszy — do 97,6 procent po 24 latach — po czym wracał do poziomu populacji. Mediana wieku w chwili śmierci wyniosła 45,2 roku w Ameryce Północnej i 39,6 roku w Europie.

Dwie liczby z tego badania są szczególnie wymowne. Po pierwsze, soliści z Ameryki Północnej mieli wyraźnie wyższe ryzyko zgonu niż muzycy grający wyłącznie w zespołach (skorygowany hazard ratio 4,24; przedział ufności 95 procent: 2,53–7,09). Po drugie, 38,7 procent wszystkich zgonów miało związek z substancjami albo ryzykownym zachowaniem, ale wśród artystów z co najmniej dwoma trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa odsetek ten sięgał 80 procent, wobec 30,8 procent u tych bez takich doświadczeń.

Podobny wzorzec widać w innym materiale. Catherine i Richard Epstein przeanalizowali w „QJM” (2013) tysiąc kolejnych nekrologów opublikowanych w „New York Timesie” w latach 2009–2011. Najkrócej żyli sportowcy (średnio 77,4 roku) i artyści estradowi (77,1), najdłużej wojskowi (84,7), ludzie biznesu (83,3) i politycy (82,1).

Zobacz:  Siłownia to nie tylko miejsce, gdzie zostawiasz pot. To miejsce, gdzie odzyskujesz energię do życia. Odkryj fenomen "trzeciego miejsca".

Trzeba to czytać ostrożnie: są to korelacje, a nie dowód, że sława zabija. Zawody estradowe przyciągają ludzi o określonym profilu, dają nieregularny tryb życia i łatwy dostęp do używek, a badanie Bellisa wprost wskazuje, że część ryzyka przynoszą artyści ze sobą jeszcze sprzed kariery. Ale kierunek zależności powtarza się w niezależnych zbiorach danych i to samo w sobie jest informacją.

Prywatność jest jednorazowa

Bogactwo i sława są w potocznym myśleniu jednym pakietem, choć działają zupełnie inaczej. Bill Murray zauważył w rozmowie z „The Guardian” w grudniu 2003 roku: „Zawsze chcę powiedzieć ludziom, którzy chcą być bogaci i sławni: spróbujcie najpierw być bogaci. Zobaczcie, czy to nie załatwia większości sprawy”.

Pieniądze można zarobić i wydać, można je stracić i zarobić ponownie. Rozpoznawalność jest nieodwracalna w jedną stronę — po jej zdobyciu nie ma procedury powrotu. Rockwell i Giles opisali to jako utratę prywatności połączoną z fundamentalną asymetrią wiedzy: tysiące ludzi mają o tobie wyrobione zdanie, a ty nie wiesz o nich nic. Każde nowe spotkanie zaczyna się od pytania, czy druga osoba przyszła do ciebie, czy do twojej rozpoznawalności. Stąd nieufność, a od nieufności krótka droga do izolacji, którą badacze wymienili jako osobny czynnik ryzyka.

Co z tego wynika, jeśli budujesz własne zasięgi

Praktyczny wniosek z tych badań nie brzmi „unikaj rozgłosu”. Brzmi raczej: sprawdź, czym sława jest w twoim planie — skutkiem ubocznym czegoś, co robisz dobrze, czy celem samym w sobie. To rozróżnienie ma mierzalne konsekwencje dla dobrostanu, bo dokładnie ono odpowiada podziałowi na cele wewnętrzne i zewnętrzne u Kassera i Ryana.

Kilka pytań, które warto sobie zadać, zanim zainwestujesz kolejny rok w budowanie widoczności:

  • Czy robiłbyś tę samą rzecz, gdyby nikt jej nie widział? Jeśli tak, rozgłos jest premią. Jeśli nie, jest jedyną wypłatą — a badania mówią, że akurat ta wypłata nie poprawia samopoczucia.
  • Ile osób z twojego bliskiego otoczenia zna cię takiego, jakim jesteś bez publiczności? To najlepszy bufor przed rozszczepieniem na personę i człowieka.
  • Czy jesteś gotów przyjąć, że nie da się być rozpoznawalnym wybiórczo — w dobrym dniu i przy dobrym oświetleniu?
  • Czy masz coś, co daje ci poczucie kompetencji niezależnie od reakcji publiczności? Bez tego każdy spadek zasięgów staje się informacją o twojej wartości.

To dotyczy również mikrosławy w mediach społecznościowych, która działa na tych samych mechanizmach, tylko w mniejszej skali. Kilkadziesiąt tysięcy obserwujących wystarczy, żeby doświadczyć bycia traktowanym jak postać, a nie człowiek, żeby zacząć zarządzać personą i żeby przestać być pewnym intencji nowych znajomych. Jednocześnie ta skala rzadko daje to, po co ludzie sięgają po rozgłos — bo tego, czego szukają, dostarczają relacje, a nie liczniki.

Odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi więc: sława bywa sensownym efektem ubocznym roboty, którą i tak chciałbyś wykonywać. Jako cel sam w sobie jest jednym z najgorzej wycenionych aktywów, jakie psychologia zdążyła policzyć — kosztuje prywatność i zaufanie, a w zamian daje coś, co według badań nie podnosi dobrostanu nawet wtedy, gdy się uda.

Źródła:

Zobacz:  19 słynnych wypowiedzi, które powinieneś znać
Share this article
Shareable URL
Prev Post

Whisky na prezent — jak wybrać, gdy nie znasz się na whisky

Next Post

Czym jest przyjaźń – i dlaczego faceci jej potrzebują bardziej, niż myślą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next