Dlaczego „bad boy” działa na pierwszej randce i przegrywa na dziesiątej

Konta bankowe gwiazdorów rocka są pełne. Konta ich podbojów seksualnych również. Dlaczego tak się dzieje? Dysponują oni zestawem cech, które działają na kobiety jak afrodyzjak. MH analizuje, dlaczego panie tak uwielbiają niegrzecznych chłopców.
10128

W pigułce: Poradniki o podrywie od lat powołują się na badania nad ciemną triadą, żeby udowodnić, że warto być trochę draniem. Badania faktycznie istnieją — tylko mówią coś innego, niż się je cytuje. Sprawdzamy, co z efektu „złego chłopca” zostaje po realnym spotkaniu, ile kosztuje na dłuższą metę i które jego elementy można wziąć zupełnie uczciwie.

  • Carter, Campbell i Muncer (2014): 128 studentek oceniło opis mężczyzny o cechach ciemnej triady jako atrakcyjniejszy od kontrolnego — ale oceniały tekst, nie człowieka.
  • Speed dating (Jauk i in., 2016, N = 90): atrakcyjność narcyzmu dało się wyjaśnić ekstrawersją u mężczyzn i wyglądem u kobiet. Sama „ciemność” nie działała.
  • Rauthmann i Kolar (2013): za atrakcyjnego uchodzi wyłącznie narcyz. Makiawelista i psychopata wypadają podobnie — i nie na plus.
  • Metaanaliza 11 badań: zdrada koreluje z narcyzmem (r = 0,13), makiawelizmem (r = 0,23) i psychopatią (r = 0,25). Efekty umiarkowane, ale kierunek jednoznaczny.
  • Campbell i Foster (2002): narcyzm wiąże się z niższym zaangażowaniem w związek, przez ciągłe rozglądanie się za alternatywami.
  • Do wzięcia: inicjatywa, własne zdanie, życie poza relacją, odporność na odmowę. Do zostawienia: manipulacja, chłód i gra na cudzej niepewności.

Zobacz też: 7 zasad bycia fajnym facetem, których nie da się udawać — rozwijamy tam ten temat z innej strony.

Ciemna triada to termin z psychologii osobowości, nie z poradnika o podrywie. Obejmuje trzy cechy: narcyzm (poczucie wyższości i głód podziwu), makiawelizm (wyrachowana, cyniczna manipulacja) oraz subkliniczną psychopatię (chłód emocjonalny, impulsywność, brak empatii). Wokół tych trzech słów wyrosła cała branża porad w stylu „bądź trochę draniem, a będziesz mieć powodzenie”. Warto więc sprawdzić, co konkretnie mówią badania, na które ta branża się powołuje — i gdzie się kończą.

Co naprawdę pokazało najczęściej cytowane badanie

Najczęściej przywoływana praca to Carter, Campbell i Muncer (2014), opublikowana w „Personality and Individual Differences”. Badacze stworzyli dwa opisy mężczyzny: jeden zbudowany z cech ciemnej triady, drugi kontrolny. Sto dwadzieścia osiem studentek brytyjskiego uniwersytetu (średnia wieku 19,4 roku) oceniało online atrakcyjność jednej z tych postaci. Wygląd był trzymany na stałe — kobiety oceniały wyłącznie osobowość. Postać o wysokiej ciemnej triadzie wypadła istotnie atrakcyjniej, a efektu nie dało się wytłumaczyć tym, że przypisywano jej więcej ekstrawersji czy mniej neurotyczności.

To realny wynik i nie ma sensu go podważać. Ma jednak granice, o których poradniki milczą. Uczestniczki oceniały autoprezentację w formie tekstu, a nie żywego człowieka, z którym trzeba spędzić wieczór, tydzień albo trzy lata. Próbę stanowiły młode studentki jednej uczelni. Pytanie brzmiało „jak atrakcyjny jest ten opis”, a nie „czy chciałabyś z nim być”. Sami autorzy w podsumowaniu zostawiają otwarte pytanie, czy powodzenie takich mężczyzn wynika z wyboru kobiet, czy raczej z ich zdolności do perswazji i manipulacji. To spora różnica.

Zobacz:  Trudne pytania w związku. Jak rozmawiać, zamiast lawirować

Co się dzieje, gdy zamiast opisu jest żywy człowiek

Tu robi się ciekawie. Jauk i współpracownicy (2016) przenieśli pytanie na speed dating. Dziewięćdziesiąt osób — 46 kobiet i 44 mężczyzn — spotykało się twarzą w twarz, a następnie oceniało każdą poznaną osobę pod kątem atrakcyjności na krótki i na długi związek. Zmierzono przy tym cechy ciemnej triady, Wielką Piątkę i fizyczną atrakcyjność uczestników.

Narcyzm faktycznie wiązał się z wyższymi ocenami — i to u obu płci, zarówno przy krótkiej, jak i długiej perspektywie. Kluczowe jest jednak to, co wyszło w dalszych analizach: u mężczyzn ten związek dało się wyjaśnić wspólną wariancją narcyzmu i ekstrawersji, a u kobiet — wspólną wariancją narcyzmu i fizycznej atrakcyjności. Innymi słowy: przy realnym spotkaniu nie działała „ciemność”. Działało to, co jej towarzyszyło — towarzyskość, energia, wygląd.

Podobny obraz daje praca Rauthmanna i Kolar (2013) o wymownym tytule: narcyz jest postrzegany jako „gorący”, makiawelista i psychopata już nie. Te dwie ostatnie postacie oceniano bardzo podobnie — i zdecydowanie nie na plus. Pakiet „bad boya” nie sprzedaje się więc w całości. Sprzedaje się jego najbardziej towarzyska warstwa, a reszta jest w najlepszym razie tolerowana.

Dlaczego to działa — i co z tego jest uczciwe do wzięcia

Mechanizm nie jest tajemniczy. Człowiek, który nie boi się cudzej oceny, po prostu podchodzi, zagaduje i ryzykuje odmowę — a większość mężczyzn tego nie robi. Ma własne zdanie i nie modyfikuje go pod rozmówcę, więc sprawia wrażenie kogoś ukształtowanego. Ma zajęcia i ludzi poza tobą, więc nie sprawdza telefonu co cztery minuty. To wszystko czyta się jako pewność siebie i jest atrakcyjne — całkowicie niezależnie od tego, czy ktoś jest przy tym bezwzględny.

I dokładnie to jest do wzięcia, bez ani grama manipulacji:

  • Inicjatywa — odzywasz się pierwszy, proponujesz konkretne spotkanie, nie czekasz na sygnał.
  • Własne zdanie — mówisz, co myślisz o filmie, o robocie, o polityce, także gdy się nie zgadzacie.
  • Życie poza relacją — trening, praca, znajomi, projekt. Coś, czego nie porzucasz po trzeciej randce.
  • Odporność na odmowę — „nie” traktujesz jak informację, nie jak wyrok na siebie.
  • Bezpośredniość — mówisz wprost, że ci się podoba i czego chcesz, zamiast testować i sondować.
Zobacz:  Prezerwatywa: najlepszy przyjaciel zdrowego penisa

Żadna z tych pięciu rzeczy nie wymaga okrucieństwa. Wszystkie wymagają odwagi, a to jest po prostu trudniejsze — i dlatego łatwiej sprzedać skrót „bądź draniem” niż „przez pół roku ćwicz mówienie tego, co naprawdę myślisz”.

Rachunek na długą metę — dla niej i dla niego

Para przy stoliku w trakcie poważnej rozmowy
Dlaczego „bad boy" działa na pierwszej randce i przegrywa na dziesiątej 7

Badania nad trwaniem związków są dużo mniej łaskawe niż te nad pierwszym wrażeniem. Campbell i Foster (2002) w dwóch badaniach na osobach będących w związkach wykazali, że narcyzm wiąże się z niższym zaangażowaniem. Mediatorem okazało się postrzeganie alternatyw i uwaga kierowana na inne potencjalne partnerki — czyli mechanizm ciągłego rozglądania się. Trudno o coś, co skuteczniej rozmontowuje związek od środka.

Metaanaliza Ataman i Yalçınkayi, obejmująca jedenaście badań, wykazała istotne dodatnie korelacje wszystkich trzech cech ze zdradą: narcyzm r = 0,13, makiawelizm r = 0,23, psychopatia r = 0,25. Bądźmy tu uczciwi: to nie są potężne efekty. Nie znaczą, że każda osoba wysoka w ciemnej triadzie zdradza. Znaczą, że kierunek jest jednoznaczny, powtarzalny i najsilniejszy właśnie dla tych cech, które poradniki polecają najgoręcej — chłodu i wyrachowania.

Jest jeszcze koszt, o którym mówi się najrzadziej: koszt dla niego. Jonason i współpracownicy (2011) pokazali, że osoby wysokie w ciemnej triadzie — zwłaszcza w wymiarze psychopatii — dobierają partnerów pod własny interes albo wręcz pod niestabilne, burzliwe środowisko, a mężczyźni o wysokich wynikach są mniej wybredni przy krótkich relacjach. Campbell i Campbell (2009) opisali z kolei model, w którym korzyści i koszty narcyzmu silnie zależą od kontekstu: to, co opłaca się na starcie, przestaje się opłacać, gdy relacja ma trwać.

Praktycznie oznacza to strategię zoptymalizowaną pod pierwsze trzy tygodnie. Świetnie działa przy poznawaniu, kiepsko przy zostawaniu. Efekt to seria krótkich relacji, powtarzalny reset i brak kogokolwiek, kto zna cię naprawdę. Można to nazwać wolnością. Można też policzyć, ile razy z rzędu wraca się do punktu wyjścia.

Asertywność a przemoc emocjonalna — gdzie dokładnie biegnie granica

Najczęstsza wymówka brzmi: „przecież asertywność też się niektórym nie podoba”. To prawda, ale granica jest ostra i da się ją opisać punkt po punkcie.

  • Asertywność: mówisz wprost, czego chcesz i czego nie chcesz. Manipulacja: aranżujesz sytuację tak, żeby ona sama „wpadła” na to, czego chcesz ty.
  • Granica: stawiasz swoją i przyjmujesz do wiadomości jej granicę. Przemoc: twoja granica jest prawem, jej — fanaberią do przełamania.
  • Pewność siebie: nie potrzebujesz nieustannego potwierdzania. Narcyzm: potrzebujesz go stale i karzesz za jego brak chłodem albo złością.
  • Bycie interesującym: masz swoje sprawy i czasem jesteś zajęty. Gra na niepewności: znikasz celowo, żeby wywołać lęk. Huśtawka dostępności to nie tajemniczość, to warunkowanie.
  • Szczerość: „nie odpowiada mi to, jak rozmawiamy”. Pogarda: „przesadzasz, znowu robisz aferę” — czyli podważanie jej odbioru rzeczywistości.
Zobacz:  Jak pieścić piersi partnerki: technika, strefy i błędy

Wspólny mianownik prawej strony każdej z tych par jest jeden: druga osoba musi czegoś nie wiedzieć albo w coś nieprawdziwego uwierzyć, żeby to zadziałało. Asertywność działa przy pełnej jawności. Manipulacja rozpada się w sekundę, gdy druga strona widzi mechanizm.

Jak wziąć to, co działa, bez toksyny

Konkretnie, bez ogólników:

  • Pracuj nad ekstrawersją w zachowaniu, nie nad chłodem. Badanie speed datingowe wskazało dokładnie tę cechę jako realny nośnik atrakcyjności u mężczyzn. Zagajaj, wchodź w rozmowy, bywaj wśród ludzi.
  • Zadbaj o formę i sposób prezentacji. To u kobiet wyjaśniało efekt narcyzmu w tym samym badaniu i jest dostępne dla każdego bez zmiany charakteru.
  • Zbuduj życie, którego nie porzucasz. Nie po to, żeby udawać niedostępnego, tylko po to, żeby faktycznie mieć dokąd wracać.
  • Trenuj odmowę. Celowo eksponuj się na „nie” — w rozmowach, w pracy, przy zapraszaniu. Odporność bierze się z powtórzeń, nie z obojętności.
  • Mów o zainteresowaniu wprost, zamiast testować. Testy działają wyłącznie na cudzej niepewności i to jest ich jedyny mechanizm.
  • Miej zdanie i broń go, ale wysłuchaj kontrargumentu. Upór to nie to samo co charakter.

I jedna heurystyka, która wystarczy zamiast całej listy: sprawdź, czy twoje działanie wymaga, żeby ona czegoś nie wiedziała. Jeśli spokojnie mógłbyś jej powiedzieć, co i po co robisz — jesteś po stronie pewności siebie. Jeśli cały efekt padłby po takim wyjaśnieniu — to była manipulacja i wcześniej czy później zostanie rozpoznana.

Badania o atrakcyjności ciemnej triady są prawdziwe i nie ma powodu ich ukrywać. Trzeba tylko pamiętać, czego dotyczą: pierwszego wrażenia, oceny opisu, krótkiej perspektywy. Gdy przechodzimy do rzeczywistego spotkania, efekt sprowadza się do ekstrawersji i wyglądu. Gdy przechodzimy do trwania — zmienia znak na przeciwny. Wybór nie brzmi więc „miły chłopiec czy drań”, tylko: chcesz wygrywać pierwsze trzy tygodnie czy chcesz, żeby ktoś został.

Share this article
Shareable URL
Prev Post

21 sprawdzonych sposobów na lepszy seks

Next Post

Zazdrość w związku — skąd się bierze i jak z nią pracować (u niej i u siebie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next