Colin Farrell — aktor z przypadku, buntownik z wyboru

9071 hero

W pigułce: Colin Farrell wszedł do Hollywood z roli w filmie, który zarobił mniej niż kosztuje dziś średnie mieszkanie w Warszawie, a wyszedł z pierwszej dekady kariery z odwykiem i etykietą skandalisty. Dwadzieścia lat później ma Volpi Cup, nominację do Oscara i trzy Złote Globy.

  • Przełomem był „Tigerland” Joela Schumachera (2000) — film kosztował 10 mln dolarów, a zarobił na świecie 148 701 dolarów, ale zrobił z nieznanego Irlandczyka gwiazdę.
  • Farrell trafił na odwyk w grudniu 2005 roku; w lipcu 2006 mówił u Davida Lettermana, że nie wypił kropli od pół roku. Motywacją był starszy syn James.
  • W 2018 roku wrócił na odwyk dobrowolnie, prewencyjnie — trzeźwość w jego wykonaniu nie jest jednorazową decyzją, tylko utrzymywanym stanem.
  • Drugie życie kariery dali mu reżyserzy autorscy: Martin McDonagh („In Bruges”, „Duchy Inisherin”) i Yorgos Lanthimos („Lobster”, „Zabicie świętego jelenia”).
  • Za „Duchy Inisherin” dostał Puchar Volpiego w Wenecji (2022), Złoty Glob i pierwszą w karierze nominację do Oscara (2023).
  • Za „Pingwina” (HBO, 2024) zgarnął Złoty Glob, SAG Award i Critics Choice; nominację do Emmy w 2025 roku przegrał ze Stephenem Grahamem.

Colin Farrell trafił do Hollywood na jednej roli w filmie, który w kinach na całym świecie zarobił niecałe 150 tysięcy dolarów. Przez pięć następnych lat grał w blockbusterach i jednocześnie budował wizerunek, który zjadał go szybciej, niż rosła jego pozycja. W grudniu 2005 roku wszedł na odwyk. To, co wydarzyło się potem, jest w jego biografii znacznie ciekawsze niż cała dekada tabloidowych nagłówków — bo z etatowego skandalisty zrobił się aktor, po którego dzwonią McDonagh, Lanthimos i HBO.

Dublin, nieudane przesłuchanie do Boyzone i szkoła, której nie skończył

Urodził się 31 maja 1976 roku w Castleknock pod Dublinem. Dom miał sportowy: ojciec Eamon grał w Shamrock Rovers, jednym z najbardziej utytułowanych irlandzkich klubów. Colin przeszedł przez Castleknock College, a potem Gormanston College w hrabstwie Meath. Zanim zdecydował się na aktorstwo, poszedł na przesłuchanie do Boyzone — bez powodzenia.

Zapisał się do Gaiety School of Acting w Dublinie i rzucił ją w trakcie, bo dostał rolę Danny’ego Byrne’a w serialu BBC „Ballykissangel” (1998). Ta kolejność ma znaczenie dla całej reszty jego kariery: Farrell nigdy nie przeszedł pełnego kursu warsztatu, wszystkiego uczył się na planie. Przed przełomem zdążył zagrać drobne role w „Frankie Starlight” (1995) i „The Disappearance of Finbar” (1996), a potem poważniejsze w „Strefie wojny” Tima Rotha (1999) i w irlandzkim „Ordinary Decent Criminal” (2000).

„Tigerland” i pięć lat na najwyższych obrotach

Joel Schumacher szukał do „Tigerland” obsady bez nazwisk i obsadził w głównej roli nieznanego Irlandczyka. Farrell zagrał szeregowego Rolanda Bozza, poborowego, który w ośrodku szkoleniowym przed wysyłką do Wietnamu robi wszystko, żeby wyciągnąć kolegów z wojska. Zdjęcia powstawały w Camp Blanding na Florydzie, kamerami 16 mm trzymanymi z ręki, co dało obrazowi surowość paradokumentu.

Kasowo była to katastrofa: przy budżecie 10 milionów dolarów film zebrał na świecie 148 701 dolarów. Recenzje jednak były dobre (77 procent na Rotten Tomatoes), a branża zobaczyła aktora, którego szukała. Przez następne lata Farrell pracował właściwie bez przerwy: „Raport mniejszości” Spielberga (2002), „Telefon” (2003), Bullseye w „Daredevilu” (2003), „S.W.A.T.” (2003), tytułowa rola w „Aleksandrze” Olivera Stone’a (2004) i „Miami Vice” Michaela Manna (2006).

Zobacz:  6 stopni od Kevina Bacona

Równolegle działo się coś, co ostatecznie okazało się ważniejsze od filmografii. Farrell był wtedy ulubieńcem tabloidów: chłopak z Dublina, który pije, klnie w wywiadach i nie udaje grzecznego. Ten wizerunek sprzedawał bilety, ale nie był kreacją stworzoną na potrzeby mediów.

Grudzień 2005: odwyk, o którym mówił publicznie

Farrell trafił do ośrodka w grudniu 2005 roku. Kilka miesięcy później, w lipcu 2006, usiadł u Davida Lettermana i powiedział o tym wprost. „I knocked that on the head, I haven’t had a drop in six months” — nie wypiłem kropli od pół roku. O samej terapii mówił bez upiększeń: „It was horrible in one way, because I went away because I was pretty sick”, czyli „z jednej strony to było okropne, bo pojechałem tam, będąc naprawdę chorym”. I zaraz potem drugą stronę: „in another way it was great, because it was a very safe environment with a bunch of people who were looking to sort out things in their life”. Zamknął to zdaniem, które brzmi jak cała filozofia utrzymywania trzeźwości: „But I don’t want to go back”.

Sam szacował, że problem z alkoholem ciągnął się za nim około piętnastu lat. Jako powód, dla którego w ogóle podjął decyzję o terapii, wskazywał wtedy małego syna. To ważny szczegół, bo w popularnym opowiadaniu tej historii przełom przypisuje się zwykle karierze — a Farrell mówił o rodzicielstwie.

Ta historia ma jeszcze jeden element, który zwykle wypada z podsumowań. W 2018 roku Farrell wrócił do ośrodka dobrowolnie i prewencyjnie, bez złamania abstynencji — jako świadome działanie zapobiegawcze. Dla mężczyzny, który wychodzi z uzależnienia, to prawdopodobnie najbardziej użyteczny fragment całego biogramu: trzeźwość nie jest jednorazową decyzją sprzed dwudziestu lat, tylko czymś, co trzeba serwisować.

McDonagh i Lanthimos, czyli drugie życie kariery

Pierwszym dużym filmem po odwyku był „In Bruges” (2008), pełnometrażowy debiut Martina McDonagha. Farrell zagrał Raya, młodego płatnego zabójcę, który podczas pierwszego zlecenia przypadkiem zabija dziecko i zostaje odesłany do Brugii, żeby przeczekać. Rola dała mu Złotego Globa dla najlepszego aktora w komedii lub musicalu na gali w 2009 roku oraz nominację do BAFTA.

Od tego momentu Farrell konsekwentnie wybierał reżyserów autorskich zamiast bezpiecznych ról. U Yorgosa Lanthimosa zagrał w „Lobsterze” (2015), za którego dostał nominację do Złotego Globa, oraz w „Zabiciu świętego jelenia” (2017). Był w „Wdowach” Steve’a McQueena (2018), w kameralnym „After Yang” (2021) i w „Trzynastu życiach” Rona Howarda (2022) jako nurek jaskiniowy John Volanthen.

„Lobster” był anglojęzycznym debiutem Lanthimosa i pokazał, w którą stronę Farrell chce iść: dystopijna opowieść science fiction, w której samotni ludzie mają czterdzieści pięć dni na znalezienie partnera, inaczej zostają zamienieni w wybrane przez siebie zwierzę. Farrell gra Davida — postać spowolnioną, wyciszoną, konsekwentnie pozbawioną jakiejkolwiek charyzmy. Trudno o dalszy punkt od tego, czym handlował w Hollywood dziesięć lat wcześniej.

Szczyt przyszedł z powrotem do McDonagha. W „Duchach Inisherin” (2022) Farrell zagrał Pádraica Súilleabháina, prostodusznego mieszkańca wyspy, którego jedyny przyjaciel z dnia na dzień przestaje się do niego odzywać. Na 79. festiwalu w Wenecji dostał za tę rolę Puchar Volpiego dla najlepszego aktora, a McDonagh nagrodę za scenariusz. Potem był Złoty Glob w styczniu 2023, nominacja do BAFTA i pierwsza w karierze nominacja do Oscara — jedna z dziewięciu, jakie zebrał ten film.

Zobacz:  17 najlepszych filmów o kumplach

Oz Cobb, czyli aktor schowany pod protetyką

W „Batmanie” (2022) Farrell zagrał Oswalda „Oza” Cobba pod charakteryzacją zaprojektowaną przez Mike’a Marino tak gruntowną, że część widzów nie rozpoznała aktora w napisach końcowych. Rola drugoplanowa rozrosła się do samodzielnego serialu: „Pingwin” miał premierę na HBO 19 września 2024 roku, zakończył się 10 listopada, liczył osiem odcinków.

To był najlepszy sezon nagrodowy w telewizyjnej części jego kariery. Farrell wygrał Złotego Globa dla najlepszego aktora w serialu limitowanym (styczeń 2025), SAG Award przyznawaną przez środowisko aktorskie i Critics Choice. Serial zebrał 24 nominacje do Emmy, a Cristin Milioti wygrała w kategorii aktorskiej. Farrell swojej nominacji nie zamienił na statuetkę — na 77. gali Emmy nagrodę dostał Stephen Graham za „Adolescence”.

Gdzie jest dzisiaj

Najważniejszy projekt Farrella ostatnich lat nie jest filmem. W sierpniu 2024 roku aktor uruchomił Colin Farrell Foundation, która wspiera dorosłe osoby z niepełnosprawnością intelektualną i ich rodziny. Powód jest osobisty: jego starszy syn James, urodzony 12 września 2003 roku, ma zespół Angelmana — rzadkie zaburzenie genetyczne, o którym Farrell powiedział publicznie w 2007 roku. Fundacja zajmuje się dorosłymi, bo to moment, w którym system opieki zwykle przestaje działać, a rodzice zostają sami.

Zawodowo Farrell dzieli czas między kino autorskie a duże franczyzy. W 2024 roku poprowadził serial „Sugar” dla Apple TV+ jako prywatny detektyw John Sugar; platforma zamówiła drugi sezon, zapowiadany na czerwiec 2026. W 2025 roku wszedł do kin z „Ballad of a Small Player” i „A Big Bold Beautiful Journey”. Do postaci Oza Cobba ma wrócić w kolejnej części „Batmana”.

Wychodzi z tego kariera, która nie potoczyła się według żadnego planu. Farrell wszedł do zawodu bocznymi drzwiami, przez pięć lat grał wersję siebie napędzaną alkoholem, a pozycję, którą ma dziś, zbudował dopiero po czterdziestce — na rolach, w których nie ma nic z gwiazdorskiego uroku z początku lat dwutysięcznych. Buntownikiem z wyboru okazał się nie wtedy, gdy urządzał sceny w hotelach, tylko wtedy, gdy zaczął odmawiać ról, które byłyby dla niego oczywiste.

Źródła:

Zobacz:  Filmy i seriale na świeta
Share this article
Shareable URL
Prev Post

Dziewięć sytuacji, których faceci nie powinni odkładać na później

Next Post

Cztery typy facetów, których nikt nie lubi (i jak przestać być jednym z nich)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next