W pigułce: Popularne twierdzenie, że zimą spalasz wyraźnie więcej kalorii, nie ma pokrycia w badaniach nad człowiekiem żyjącym w ogrzewanych pomieszczeniach. Sezonowość widać za to w apetycie, w liczbie przechodzonych kilometrów i w zapotrzebowaniu na płyny.
- Brunatna tkanka tłuszczowa u dorosłego to zwykle 50–100 g i według przeglądu w czasopiśmie „Temperature” może odpowiadać za mniej niż 1% produkcji ciepła podczas termogenezy.
- W badaniu komorowym doba w 19°C zamiast 23,5°C zwiększyła spożycie o średnio 404 kcal na dobę — chłód mocniej działa na apetyt niż na wydatek energetyczny.
- W norweskim badaniu HUNT dorośli w wieku 18–49 lat notowali zimą około 59 minut tygodniowo mniej aktywności umiarkowanej i intensywnej niż latem.
- Świąteczny przyrost masy ciała w badaniu NEJM wyniósł średnio 0,37 kg i nie został odrobiony wiosną ani latem.
- U australijskich dorosłych szczyt spożycia energii wypadał w grudniu, czyli w tamtejsze lato — decyduje kalendarz towarzyski, nie temperatura za oknem.
- Latem rośnie obrót wody: u starszych osób badanych metodą wody podwójnie znakowanej o 640 ml na dobę, przy jednoczesnym spadku całkowitego wydatku energetycznego.
Co roku wraca ten sam pomysł: zimą organizm musi się grzać, więc spala znacznie więcej kalorii, a latem zwalnia. Z tego wyciąga się wniosek, że jadłospis powinien wyglądać zupełnie inaczej w styczniu niż w lipcu. Brzmi logicznie, bo każdy zna uczucie marznięcia i wie, że ogrzewanie kosztuje energię.
Problem w tym, że skala tego efektu u człowieka mieszkającego w ogrzewanym budynku jest znacznie mniejsza, niż sugerują nagłówki. Sezonowość istnieje, tylko siedzi w zupełnie innym miejscu bilansu energetycznego — po stronie apetytu, aktywności i płynów. Poniżej rozkładamy to na czynniki pierwsze, z konkretnymi badaniami.
Skąd wziął się mit o zimowym spalaniu
W polskim internecie krąży wersja, w której „badacze z Uniwersytetu Cambridge wyliczyli”, o ile procent więcej spalasz zimą. Przy próbie dotarcia do źródła ta liczba rozpływa się w powietrzu: nie prowadzi do żadnej publikacji, którą dałoby się wskazać z nazwiska, roku i czasopisma. Powtarzana bez przypisu jest po prostu liczbą-widmem, a takich w tekstach o odchudzaniu jest sporo.
Sama fizjologia jest oczywiście prawdziwa. Utrzymanie temperatury wewnętrznej kosztuje energię i w zimnie ten koszt rośnie. Kluczowy jest jednak warunek brzegowy: musisz naprawdę marznąć. Ubrany człowiek w mieszkaniu o temperaturze 20–22°C znajduje się blisko strefy komfortu cieplnego, w której organizm radzi sobie samym zwężeniem naczyń skórnych. Realna ekspozycja na chłód sprowadza się wtedy do kilkunastu minut na przystanku i drogi do samochodu.
Warto uświadomić sobie, jak wygląda przeciętna zimowa doba mieszkańca miasta. Osiem godzin snu pod kołdrą, osiem lub dziewięć w ogrzewanym biurze, reszta w mieszkaniu z włączonym kaloryferem. Zostaje kilkadziesiąt minut, podczas których organizm w ogóle musi się bronić przed utratą ciepła, i to zwykle w kurtce. Badania nad termogenezą wywołaną zimnem prowadzi się tymczasem w komorach klimatycznych, gdzie uczestnicy siedzą lekko ubrani przez wiele godzin. Przenoszenie tamtych wyników wprost na zwykłą zimę w bloku zawyża efekt o rząd wielkości.
Brunatna tkanka tłuszczowa: mechanizm realny, efekt mały
Odkrycie aktywnej brunatnej tkanki tłuszczowej u dorosłych rozpaliło wyobraźnię branży fitness. To tkanka, która zamiast magazynować energię, rozprasza ją w postaci ciepła. Skala jest jednak skromna: według przeglądu opublikowanego w 2026 roku w czasopiśmie „Temperature” masa brunatnej tkanki u dorosłego to zwykle 50–100 gramów, a jej udział w produkcji ciepła podczas termogenezy może wynosić mniej niż 1%.
Główną robotę odwalają mięśnie szkieletowe — przez dreszcze i przez termogenezę bezdrżeniową. Dreszcze faktycznie kosztują sporo, tylko że to stan, w którym nikt dobrowolnie nie spędza godzin. Praktyczne wnioski są dwa:
- Nie planuj deficytu ani nadwyżki kalorycznej na podstawie prognozy pogody. Różnica jest zbyt mała i zbyt niestabilna, by ją sensownie policzyć.
- Zimne prysznice i morsowanie mają swoje uzasadnienia, ale traktowanie ich jako narzędzia redukcji tkanki tłuszczowej rozmija się z liczbami.
Zimą zmienia się apetyt i liczba kroków
Tu robi się ciekawie, bo dowody idą w stronę odwrotną do popularnego przekonania. W badaniu komorowym opublikowanym w „Obesity” 46 zdrowych osób jadło do woli przez dobę w dwóch warunkach: w 19°C oraz w 23,5°C. W chłodzie zjadały średnio o 404 kcal dziennie więcej. Chłodne otoczenie mocniej pociągnęło za widelec niż za wydatek energetyczny.
Sezonowy rytm apetytu opisano zresztą już w 1991 roku. W pracy opublikowanej w „Physiology & Behavior” 315 dorosłych prowadziło siedmiodniowe dzienniczki żywieniowe w różnych porach roku. Jesienią podaż energii rosła, głównie za sprawą węglowodanów, a same posiłki stawały się większe. Uczestnicy deklarowali też mniejszą sytość po jedzeniu, mimo że zjadali więcej. Skłonność do zwiększania porcji wraz ze skracaniem dnia jest więc dobrze udokumentowana — tyle że jest to zjawisko apetytowe, nie metaboliczne.
Do tego dochodzi strona ruchowa. W norweskim badaniu populacyjnym HUNT, gdzie aktywność mierzono akcelerometrami u ponad 28 tysięcy dorosłych, osoby w wieku 18–49 lat notowały zimą około 59 minut tygodniowo mniej aktywności umiarkowanej i intensywnej niż latem. U nastolatków różnica sięgała 104 minut tygodniowo. Zimowy bilans przesuwa się więc w stronę nadwyżki z dwóch stron naraz.
Efekt widać w masie ciała. Klasyczne badanie opublikowane w „New England Journal of Medicine” pokazało, że przeciętny świąteczny przyrost to 0,37 kg — znacznie mniej niż straszące „dwa kilo w tydzień”. Sęk w tym, że te kilogramy nie znikały wiosną ani latem, a po roku netto zostawało 0,48 kg. Rumuńskie badanie z 2026 roku, w którym uczestników przebadano trzykrotnie w ciągu roku, potwierdziło ten wzorzec dla masy ciała i trzewnej tkanki tłuszczowej.
Najmocniejszy argument przeciwko wersji „to przez zimno” przychodzi z Australii. W kohorcie dorosłych z Adelaide szczyt spożycia energii, makroskładników i alkoholu wypadał w grudniu — czyli w środku tamtejszego lata. Wniosek jest prosty: za sezonowe wahania odpowiada kalendarz towarzyski, a termometr pełni rolę drugorzędną.
Lato: więcej wody, niekoniecznie więcej jedzenia
Po drugiej stronie roku najlepiej udokumentowana zmiana dotyczy płynów. W japońskim badaniu z użyciem wody podwójnie znakowanej, uznawanej za metodę referencyjną, tych samych uczestników zmierzono w maju przy średniej temperaturze 19°C i w sierpniu przy 29°C. Obrót wody wzrósł latem o 640 mililitrów na dobę. Całkowity wydatek energetyczny w tym samym czasie spadł o 149 kcal dziennie, bo w upale ludzie ruszają się mniej.
Praktyka latem sprowadza się więc do wody, nie do zmiany makroskładników:
- Rozłóż picie na cały dzień zamiast nadrabiać wieczorem. Barwa moczu to najprostszy wskaźnik — jasnosłomkowa wystarczy.
- Przy długim treningu w upale zważ się przed i po. Ubytek masy w trakcie sesji to niemal wyłącznie woda, którą warto uzupełnić.
- Przy wysiłku trwającym ponad godzinę i obfitym poceniu sensowne jest dodanie do płynu sodu, a nie picie samej wody w dużych objętościach.
- Upał zwykle sam obniża apetyt. Jeśli budujesz masę mięśniową, latem łatwiej wpaść w niedobór energii niż w nadwyżkę.
Co warto zmieniać wraz z porą roku
Skoro przemiana materii pozostaje względnie stabilna, sezonowe korekty powinny dotyczyć zachowania i logistyki jedzenia.
- Zimą pilnuj kroków. Wyznacz dzienny próg i miej plan awaryjny na złą pogodę: schody, spacer w galerii, rower stacjonarny. To rekompensuje większość sezonowej różnicy.
- Gorące posiłki tak, ale w tym samym rachunku. Zupa, gulasz warzywno-mięsny czy pieczone warzywa dają sytość i objętość przy umiarkowanej kaloryczności. Ciepło potrawy samo w sobie nie podkręca spalania.
- Białko trzymaj na stałym poziomie przez cały rok. Zapotrzebowanie zależy od masy ciała i obciążeń treningowych, a nie od miesiąca.
- Zimą sięgaj po mrożonki i kiszonki. Mrożone warzywa i owoce zachowują wartość odżywczą, a poza sezonem bywają lepszym wyborem niż transportowane z daleka świeże odpowiedniki.
- Okres świąteczny traktuj jak zaplanowany epizod. Kilka dni z nadwyżką nie robi różnicy. Sześć tygodni luzowania od andrzejek do końca stycznia — już tak.
- Latem policz alkohol. W badaniach sezonowych to właśnie napoje alkoholowe i słodzone najbardziej podbijają letnią podaż energii, a przy grillu i upale łatwo je przeoczyć.
Kiedy pora roku faktycznie podnosi zapotrzebowanie
Są sytuacje, w których zimowy koszt energetyczny rośnie w sposób wymierny. Dotyczy to pracy fizycznej na zewnątrz przy mrozie, całodniowych wyjść w góry, sportów zimowych i noclegów w nieogrzewanych pomieszczeniach. Składa się na to kilka rzeczy naraz: godziny realnej ekspozycji na chłód, ciężka odzież, poruszanie się po śniegu i okresowe dreszcze. Podobnie działa długi bieg w pełnym słońcu latem, gdzie dochodzi obciążenie układu krążenia związane z chłodzeniem organizmu.
Wspólny mianownik jest jednak taki, że zapotrzebowanie podnosi tam czas ekspozycji i wykonana praca, a nie data w kalendarzu. Jeśli twoja zima wygląda tak, że z ogrzewanego mieszkania przechodzisz do ogrzewanego biura, twoje zapotrzebowanie zimą i latem będzie zbliżone. Warto więc trzymać ten sam sposób odżywiania przez cały rok i korygować go na podstawie tego, co pokazuje waga i ile realnie się ruszasz — a nie na podstawie tego, co pokazuje termometr.
Źródła:
- Brunatna tkanka tłuszczowa to u dorosłego zwykle 50–100 g i może odpowiadać za mniej niż 1% produkcji ciepła podczas termogenezy; główny udział mają mięśnie szkieletowe (dreszcze i termogeneza bezdrżeniowa). — przegląd naukowy w czasopiśmie Temperature, Temperature (Austin) 2026
- Doba spędzona w 19°C zamiast 23,5°C zwiększyła spożycie energii ad libitum średnio o 1,69 MJ (404 kcal) na dobę u 46 zdrowych uczestników. — badanie komorowe, rejestracja ClinicalTrials.gov NCT02939404, Obesity (Silver Spring) 2026
- Sezonowy rytm spożycia u ludzi: jesienią wyższa podaż energii, głównie z węglowodanów, przy większych porcjach posiłków (315 dorosłych, dzienniczki 7-dniowe). — de Castro JM, Physiology & Behavior 1991
- Średni przyrost masy ciała w okresie świątecznym wyniósł 0,37 kg i nie został odrobiony w kolejnych miesiącach; netto po roku pozostało 0,48 kg. — Yanovski JA i wsp., New England Journal of Medicine 2000
- Zmiany masy ciała i trzewnej tkanki tłuszczowej z okresu świątecznego utrzymywały się po roku obserwacji, a przyrost świąteczny odpowiadał skalą całorocznej różnicy. — prospektywne badanie longitudinalne, populacja rumuńska (n = 120), Medicina (Kaunas) 2026
- U australijskich dorosłych spożycie energii, makroskładników i alkoholu szczytowało w grudniu (tamtejsze lato), a efekt sezonowy wynikał głównie z okresu świątecznego. — prospektywna kohorta, Adelaide (n = 358), Nutrients 2024
- Dorośli w wieku 18–49 lat gromadzili zimą o 59 minut tygodniowo mniej aktywności umiarkowanej i intensywnej niż latem; u nastolatków różnica wyniosła 104 minuty tygodniowo (pomiar akcelerometrami). — Norwegian HUNT Study (n = 28 082 dorosłych, 4433 nastolatków), BMJ Open Sport & Exercise Medicine 2025
- Przy przejściu od maja (średnio 19°C) do sierpnia (średnio 29°C) obrót wody wzrósł o 640 ml na dobę, a całkowity wydatek energetyczny mierzony wodą podwójnie znakowaną obniżył się o 149 kcal na dobę. — badanie metodą wody podwójnie znakowanej u starszych dorosłych, Japonia (n = 26), Scientific Reports 2026


