Pamiętasz styczeń na siłowni? Ten moment, kiedy nagle nie mogłeś znaleźć wolnej ławki, a do szatni trzeba było ustawiać się w kolejce? Zwykle po dwóch tygodniach robiło się luźniej — noworoczne postanowienia traciły moc i wszystko wracało do normy. Tyle że ostatnio ta „norma” się zmieniła. Dane z najnowszego raportu European Health & Fitness Market Report pokazują, że Polacy naprawdę zaczęli traktować trening poważnie. I nie chodzi o chwilową modę.
Liczby nie kłamią — ćwiczymy coraz więcej
Na początku 2025 roku aktywność fizyczną co najmniej raz w tygodniu podejmowało już 62 proc. Europejczyków. To skok o 8 punktów procentowych w porównaniu z sytuacją sprzed trzech lat. W Polsce regularną aktywność deklaruje 56 proc. mieszkańców — wciąż poniżej europejskiej średniej, ale trend jest wyraźnie wzrostowy.
Jeśli trenujesz regularnie, pewnie czujesz tę zmianę na własnej skórze. Więcej ludzi na siłowni, dłuższe kolejki do sprzętów, pełne klasy na zajęciach grupowych. To nie jest złudzenie — to po prostu więcej osób, które faktycznie przychodzą i zostają.
Siłownia wygrywa z treningiem w domu
Pandemia rozpędziła rynek treningów domowych. Maty, gumy, kettlebell’e, aplikacje — pół Polski ćwiczyło w salonie. Ale ten trend już się odwraca, i to mocno. W 2024 roku po raz pierwszy udział osób korzystających z klubów fitness zrównał się z odsetkiem ćwiczących w domu — oba wyniosły po 51 proc. Tyle że kierunek zmian jest jednoznaczny: od 2022 roku udział klubów wzrósł o 17 punktów procentowych, a popularność ćwiczeń domowych spadła o 14 punktów.
Dlaczego ludzie wracają na siłownię? Bo trening w domu ma swoje granice. Możesz zrobić pompki i przysiady w pokoju, ale do solidnego progresji potrzebujesz sztangi, maszyn i — bądźmy szczerzy — tej energii, którą daje trening w otoczeniu innych ludzi. Poza tym, kiedy masz opłacony karnet, trudniej wymigać się od treningu. W domu zawsze znajdzie się wymówka: pralka, Netflix, kanapa.
Polacy miksują — klub plus dom
Ciekawe jest to, że 58 proc. Polaków korzystających z klubów łączy trening na siłowni z aktywnością w domu. I to ma sens. Trzy razy w tygodniu ciężkie sesje pod żelazem, a w dni „wolne” mobilność, stretching albo lekkie cardio w salonie. Jeśli sam tak robisz, jesteś w dobrej firmie — to najczęstszy model treningowy w kraju.
Wciąż mamy sporo do nadrobienia
Zanim zaczniemy się klepać po plecach — jest pewien kontekst. Wskaźnik penetracji rynku fitness, czyli udział członków klubów w całej populacji, wynosi w Polsce około 8,9 proc. Średnia europejska to 9,3 proc. Niewielka różnica, ale spójrz na liderów: Austria ma 12,7 proc., Niemcy 14 proc., Szwajcaria 14,9 proc. A w Stanach Zjednoczonych z klubów fitness korzysta niemal co czwarty mieszkaniec — 24,9 proc.
Co to znaczy w praktyce? Że rynek fitness w Polsce dopiero się rozkręca. Będzie więcej siłowni, więcej formatów, więcej konkurencji o twoje pieniądze. Dla ciebie to dobra wiadomość — konkurencja między klubami oznacza lepszy sprzęt, lepsze warunki, lepsze ceny. Prognozy organizacji EuropeActive mówią, że do 2030 roku liczba członków klubów fitness w Europie wzrośnie do 100 milionów. Tylko w 2025 roku odnotowano 27 fuzji i przejęć w branży. Kasa płynie do fitness szeroko.
Nie chodzi już tylko o „formę na lato”
Najważniejsza zmiana jest w głowach, nie w statystykach. Polacy przestają traktować trening jako sezonowy zryw. Coraz więcej osób podchodzi do aktywności fizycznej jak do długoterminowej inwestycji w zdrowie. I mają ku temu powody — dane NFZ pokazują, że trzech na pięciu dorosłych Polaków ma nadwagę, a co czwarty choruje na otyłość. Cukrzyca typu 2, choroby serca, problemy z kręgosłupem — to nie są abstrakcyjne statystyki, tylko realne ryzyka, które dotykają facetów w twoim wieku.
Regularny trening siłowy, nawet trzy razy w tygodniu, drastycznie obniża ryzyko chorób cywilizacyjnych. To nie jest nic nowego, ale wreszcie ludzie zaczynają to rozumieć na poważnie. Siłownia to nie „hobby” — to profilaktyka zdrowotna, którą sam sobie zapewniasz.
Lokalizacja rządzi
Skoro Polacy zaczęli traktować trening jako element codzienności, zmieniają się ich oczekiwania wobec klubów. Kluczowe słowo to wygoda. Ludzie szukają siłowni nie z najlepszym sprzętem w mieście, tylko takiej, która jest po drodze — między pracą a domem, obok przedszkola, przy ulicy, którą i tak jeżdżą. Nikt nie chce tracić 40 minut na dojazd, żeby poćwiczyć godzinę. Czas to twój najcenniejszy zasób, więc jeśli siłownia nie jest wygodna logistycznie, prędzej czy później odpuścisz.
To zmiana, którą widzą operatorzy sieci fitness — nowe lokalizacje otwierają się nie w centrach handlowych, ale w dzielnicach mieszkaniowych i przy głównych arteriach dojazdowych.
Kolejne pokolenie wchodzi na siłownię
Jest jeszcze jeden trend, który warto śledzić. Branża fitness zaczyna celować w dzieci i nastolatków. Raport „WF z AWF” podaje szokującą liczbę — 94 proc. badanych dzieci w wieku 7-14 lat miało niewystarczający poziom kompetencji ruchowych. Do tego badanie NASK pokazuje, że młodzi ludzie spędzają w internecie średnio 5 godzin 36 minut w dni robocze i ponad 6 godzin w weekendy. Efekt? Pokolenie, które nie umie biegać, skakać ani złapać piłki.
Z danych CBOS wynika, że 80 proc. rodziców dzieci w wieku szkolnym finansuje lub zamierza finansować dodatkowe płatne zajęcia, a 57 proc. wskazuje zajęcia sportowe jako priorytet. Jeśli masz dzieciaki, pewnie sam o tym myślisz. Kluby fitness otwierają strefy dla najmłodszych, które łączą ruch z zabawą — i to nie jest chwilowy trend, tylko odpowiedź na realny problem zdrowotny.
Co to znaczy dla ciebie?
Podsumujmy konkretnie. Polska branża fitness rośnie, kluby się rozwijają, a ludzie traktują trening coraz poważniej. Jako ktoś, kto regularnie podnosi ciężary, powinieneś zauważyć kilka rzeczy:
- Więcej ludzi na siłowni — planuj treningi w mniej popularnych godzinach albo przygotuj alternatywne ćwiczenia, bo kolejki do squat racka będą tylko dłuższe.
- Lepsza oferta — nowe kluby, lepszy sprzęt, programy lojalnościowe. Rynek rośnie, więc siłownie będą walczyć o ciebie jako klienta.
- Trening to nie luksus, to konieczność — przy skali otyłości i chorób cywilizacyjnych w Polsce regularna aktywność fizyczna to najlepsza polisa zdrowotna, jaką możesz sobie wystawić.
- Twoje dzieciaki też potrzebują ruchu — jeśli jesteś ojcem, pomyśl o tym poważnie. Statystyki dotyczące sprawności ruchowej dzieci są alarmujące.
Fitness w Polsce przestał być sezonowym porywem. Staje się częścią stylu życia — i jeśli już trenujesz regularnie, jesteś po właściwej stronie tego trendu. Trzymaj formę.








To tylko wycinek. Fitness jako sport dla zdrowwia to przecież niekoniecznie siłownia. Rzesza ludzi biega albo jeździ na rowerze, tylko w moim otoczeniu mam 5 osób biegających (w tym zawody, maratony, rzeźniki itp.) i tyle samo jeżdżących na rowerze dystanse 60 km i więcej kilka razy w tygodniu. Sam robię sety crossfitowe w domu 3 x w tygodniu i umiem sobie tym zdrowo dopiec, nie potrzebuję sztangi (nie służy mi, służy za to przepuklinie). Ale rozumiem perspektywę przemysłu fitness, że te aktywności nie generują przychodu, więc nie ma co ich promować. Luz.