Samiec alfa: skąd się wzięło to pojęcie i dlaczego biolodzy je odrzucili

8966 hero

W pigułce: Teoria samca alfa opiera się na obserwacjach wilków trzymanych w niewoli, prowadzonych pod koniec lat 40. XX wieku. Biolog, który spopularyzował to pojęcie, po latach badań terenowych publicznie się z niego wycofał, bo naturalna wataha okazała się zwyczajną rodziną.

  • Hierarchia alfa–beta–omega u wilków wywodzi się z obserwacji zwierząt w niewoli: obcych sobie osobników ściągniętych z różnych miejsc i zamkniętych w jednej zagrodzie.
  • L. David Mech, który rozpowszechnił ten model książką z 1970 roku, odwołał go w artykule w „Canadian Journal of Zoology” (1999).
  • Przez 13 letnich sezonów obserwacji wilków na wyspie Ellesmere Mech nie zanotował ani jednej walki o dominację.
  • Naturalna wataha to rodzina: para rozrodcza i jej potomstwo, które w wieku roku lub dwóch odchodzi zakładać własne stada.
  • Mech proponuje określenia opisowe („samiec rozrodczy”, „samica rozrodcza”, „rodzice”), bo słowo alfa fałszywie sugeruje sztywną hierarchię opartą na sile.
  • U szympansów, bonobo i ludzi pozycja w grupie zależy od koalicji, wsparcia rodziny i kompetencji, a nie od prostej przewagi fizycznej.

„Samiec alfa” to hasło, które od lat krąży po siłowniach, podcastach i kursach rozwoju osobistego. Zwykle podpiera się je autorytetem biologii: skoro w wilczym stadzie rządzi najtwardszy osobnik, u ludzi ma działać podobnie. Kłopot w tym, że biologia wycofała się z tego twierdzenia ponad dwie dekady temu, a zrobił to badacz, który wcześniej sam je rozpowszechnił.

Cała historia jest świetnie udokumentowana i warto ją znać, bo pokazuje, jak jedno źle zaprojektowane badanie potrafi przez pół wieku kształtować sposób, w jaki mężczyźni myślą o sobie.

Wilki, które nigdy nie wybrały swojego stada

Podział na alfę, betę i omegę wywodzi się z prac szwajcarskiego zoologa Rudolfa Schenkela, opublikowanych pod koniec lat 40. XX wieku w czasopiśmie „Behaviour”. Schenkel obserwował wilki trzymane w niewoli i drobiazgowo opisał to, co widział: ostrą rywalizację o pozycję, osobniki dominujące, osobniki uległe i cały repertuar gestów podporządkowania.

Same obserwacje były rzetelne. Problem tkwił w tym, kogo obserwowano. Jak później opisał to amerykański biolog L. David Mech, badane grupy powstawały ze zwierząt ściąganych z różnych miejsc i wpuszczanych do wspólnej zagrody. To były wilki sobie obce, pozbawione możliwości rozejścia się. Schenkel wyciągnął stąd wniosek, że także na wolności „formowanie stada zaczyna się wraz z początkiem zimy”, czyli że wilki co roku zbierają się w grupy z niezależnych osobników.

Mech porównał później ten sposób rozumowania do próby opisania funkcjonowania rodziny na podstawie obserwacji ludzi w obozie dla uchodźców. Warto dodać jeden szczegół: Schenkel dopuszczał możliwość, że wilcze stado jest w istocie rodziną, o czym pisał już wcześniej przyrodnik Adolph Murie. Wspomniał o tym jednak wyłącznie w przypisie, a do podręczników trafiła wersja z drabiną dominacji.

Jak alfa trafiła z zagrody do popkultury

Terminologia rozeszła się szeroko dzięki jednej książce. W 1970 roku ukazała się „The Wolf: The Ecology and Behavior of an Endangered Species” L. Davida Mecha, praca, która na dekady stała się podstawowym opracowaniem o wilkach i pozostawała w druku aż do 2022 roku. To w niej model alfy dostał solidną naukową oprawę i zasięg.

Stamtąd pojęcie powędrowało dalej: do poradników szkolenia psów, do korporacyjnych szkoleń z przywództwa, wreszcie do męskiego rozwoju osobistego. Po drodze zgubiło całą ostrożność oryginału. Z opisu zachowania zwierząt w sztucznych warunkach zrobiła się opowieść o naturalnym porządku świata, w którym najtwardszy osobnik z definicji zajmuje szczyt drabiny, a reszta ustawia się pod nim.

Zobacz:  Bourbon i whisky: jak je odróżnić

Trzynaście lat na Ellesmere i ani jednej walki o dominację

W 1999 roku Mech opublikował w „Canadian Journal of Zoology” artykuł „Alpha status, dominance, and division of labor in wolf packs”. Oparł go na przeglądzie literatury oraz na własnych obserwacjach wilków na wyspie Ellesmere w kanadyjskiej Arktyce, prowadzonych latem w latach 1986–1998.

Warunki tam były wyjątkowe. Tamtejsze wilki żyją na tyle daleko od ludzi, że nie boją się człowieka. Mech przyzwyczaił watahę do swojej obecności i przez kolejne sezony obserwował te same, rozpoznawane indywidualnie zwierzęta, czasem z odległości metra. To rzadka sytuacja w badaniach nad drapieżnikami, bo wilki na wolności są zwykle wyjątkowo trudne do obserwowania.

Wniosek z trzynastu sezonów był jednoznaczny. Walk o dominację, które miały stanowić istotę wilczej hierarchii, Mech nie zaobserwował ani razu. W naturalnym stadzie „alfa” to po prostu osobnik rozmnażający się, rodzic reszty grupy, a starcia o pozycję z innymi wilkami zdarzają się rzadko albo wcale.

Mech rozprawił się przy okazji z pokrewnym przekonaniem, według którego niektóre wilki rodzą się przywódcami, a inne są od urodzenia skazane na podrzędną rolę. Wcześniejsi badacze próbowali wypatrywać przyszłych alf już wśród szczeniąt, sugerując, że temperament przesądza o późniejszej pozycji. Dane mówią co innego: praktycznie każdy młody wilk jest potencjalnym rodzicem, a gdy już się rozmnoży, automatycznie staje się „alfą” własnego stada. Nawet w niewoli osobniki zdobywały i traciły tę pozycję, więc nie było mowy o trwałym statusie wpisanym w zwierzę.

Naturalne stado to rodzina, nie drabina

Obraz, który wyłonił się z badań terenowych, wygląda zupełnie inaczej niż popkulturowa legenda. Typowa wataha składa się z pary rozrodczej i jej potomstwa z ostatnich jednego do trzech lat, czasem łączą się dwie albo trzy takie rodziny. Młode nie zostają na stałe: zaczynają się rozpraszać już w wieku dziewięciu miesięcy, większość odchodzi mając rok do dwóch lat, a niewiele zostaje dłużej niż trzy lata. Jedynym trwałym elementem stada jest para rodziców.

Zamiast rywalizacji o szczebel Mech opisał podział pracy. Samica zajmuje się przede wszystkim opieką nad szczeniętami i obroną, samiec głównie zdobywaniem i dostarczaniem pokarmu oraz związanymi z tym wędrówkami. Gesty uległości wewnątrz grupy pełnią funkcję towarzyską: pomagają utrzymać dobre relacje i skracać dystans społeczny, zamiast dokumentować przegraną w starciu.

Szczególnie wymowny jest szczegół dotyczący jedzenia. Mech opisał coś w rodzaju strefy własności wokół pyska każdego wilka. Niezależnie od pozycji w grupie posiadacz pokarmu bronił go, a prób odebrania jedzenia podejmowały się zwierzęta wszystkich rang wobec zwierząt wszystkich rang. Sztywna hierarchia dostępu do zasobów, którą sugeruje słowo „alfa”, po prostu tam nie obowiązywała.

Autor koncepcji odwołał ją publicznie

Mech od lat sam prostuje własną książkę. Na swojej stronie tłumaczy, że słowo „alfa” sugeruje rywalizację i zdobycie szczytu przez wygraną w starciu, podczas gdy większość wilków prowadzących stada zajęła tę pozycję najzwyczajniej w świecie: przez rozmnożenie się i doczekanie potomstwa, które utworzyło watahę. W miejsce alfy proponuje określenia opisowe, czyli samiec rozrodczy, samica rozrodcza albo po prostu rodzice.

Zobacz:  Francuskie wino: klasyka smaku

O swojej książce z 1970 roku pisze wprost, że choć większość zawartych w niej informacji pozostaje aktualna, sporo się zdezaktualizowało. Jako przykład tego, co dziś jest już nieprawdziwe, podaje właśnie koncepcję alfy. W artykule z 1999 roku ujął sedno sprawy jednym zdaniem: kłopotem jest nie tyle sama terminologia, ile to, co ona fałszywie sugeruje, czyli sztywną hierarchię opartą na sile.

Dorzucił też porównanie, które dobrze ustawia proporcje. Nazywanie wilka alfą ma mniej więcej tyle sensu, co nazywanie alfą ludzkiego rodzica albo łani. Każdy rodzic jest z definicji dominujący wobec własnego młodego, więc słowo „alfa” nie wnosi tu żadnej informacji poza fałszywym dramatyzmem.

Warto zaznaczyć, że Mech nie skreślił terminu całkowicie. Zostawił dla niego wąską furtkę: rzadkie, duże watahy złożone z kilku miotów, w których starsze zwierzęta rozrodcze faktycznie mogą dominować nad młodszymi. To jednak wyjątek, a nie reguła, na której da się zbudować teorię ludzkiej męskości.

A u naczelnych i u ludzi? Jeszcze bardziej zawile

Można próbować bronić teorii samca alfa argumentem, że wilki wilkami, ale przecież u naczelnych hierarchia działa. Badania nad małpami człekokształtnymi też jednak nie układają się w prostą drabinę siły.

U szympansów pozycja samca zależy w ogromnym stopniu od koalicji i sojuszy, co Frans de Waal opisał w „Chimpanzee Politics” już w 1982 roku. Samiec na szczycie utrzymuje się tam dzięki poparciu innych osobników, a nie wyłącznie dzięki własnej sile. U bonobo bywa jeszcze mniej intuicyjnie. Badania Martina Surbecka i współpracowników pokazały, że ranga samca i jego sukces rozrodczy zależą od wsparcia jego matki, a relacje dominacji między płciami rozstrzygają się w sposób daleki od prostej przewagi samców.

U ludzi psychologia od dawna rozróżnia dwie osobne drogi do wysokiej pozycji w grupie. Zespół Joey Cheng i Jessiki Tracy wykazał w badaniu opublikowanym w 2013 roku w „Journal of Personality and Social Psychology”, że wpływ w grupie można zdobyć przez dominację, czyli siłę i zastraszanie, albo przez prestiż, czyli dzielenie się kompetencjami. Obie strategie realnie działają i obie przyciągają uwagę pozostałych. Różnią się skutkiem ubocznym: osoby budujące pozycję na prestiżu były lubiane, osoby budujące ją na dominacji już nie.

To sporo mówi o wartości porad w stylu „bądź alfą”. Zalecają one strategię, która w badaniach wypada jako skuteczna doraźnie i kosztowna towarzysko, opierając to zalecenie na modelu biologicznym, który jego własny autor odwołał.

Co z tego wynika dla ciebie

Historia wilczej alfy ma szerszy morał. Kiedy popkultura sięga po biologię, żeby uzasadnić prostą receptę na męskość, warto sprawdzić, skąd ta biologia pochodzi. W tym przypadku pochodziła z zagrody pełnej obcych sobie zwierząt, a badacz, który ją rozsławił, spędził potem trzynaście lat na arktycznej wyspie i odwołał własne wnioski.

Odrzucenie mitu o alfie niczego mężczyźnie nie zabiera. Pewność siebie, umiejętność prowadzenia grupy i naturalny autorytet istnieją naprawdę i dają się rozwijać, tylko opierają się na kompetencji i relacjach, a nie na pozie zapożyczonej od źle zrozumianego wilka. Praktyczną stroną tematu, czyli tym, co faktycznie buduje pewność siebie i pozycję w grupie, zajmujemy się w osobnym tekście: Pewność siebie bez roli samca alfa.

Źródła:

Zobacz:  Redukcja stresu – duży przegląd skutecznych technik
Share this article
Shareable URL
Prev Post

Bestia w nas? Co biologia naprawdę mówi o agresji człowieka i szympansa

Next Post

Pewność siebie bez roli samca alfa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next