W pigułce: W domu, w którym dominują bracia i ojcowskie zainteresowania, córka najczęściej traci nie akceptację, tylko czas antenowy. Badania nad relacją ojciec–córka pokazują, że stawką jest dostępność i odczuwana akceptacja, a nie tematyka zabaw.
- Rohner i Veneziano (2001) po przeglądzie sześciu kategorii badań stwierdzili, że wpływ ojcowskiej miłości na rozwój dziecka bywa równie duży jak matczynej, a czasem większy.
- W meta-analizie Khaleque i Rohnera (66 badań, 19 511 osób, 22 kraje) związek między odczuwaną akceptacją ojca a przystosowaniem psychicznym dzieci był istotnie silniejszy niż w przypadku matki.
- Badanie Mascaro z Emory (2017) wykazało, że ojcowie córek używają więcej języka analitycznego i słów o emocjach, ale rzadziej niż ojcowie synów sięgają po język osiągnięć i szorstką zabawę.
- Chaplin i wsp. (2005): ojcowie częściej reagują na uległe emocje córek i na złość synów, a uwaga rodzica w wieku przedszkolnym przewiduje późniejszy poziom uległej ekspresji dziecka.
- Już sześcioletnie dziewczynki rzadziej niż chłopcy uznają osoby swojej płci za „naprawdę, naprawdę mądre” i zaczynają unikać aktywności opisanych jako wymagające takiej mądrości (Bian i wsp., „Science” 2017).
- Przegląd Sarkadi i wsp. (2008): liczy się regularna bezpośrednia interakcja, a żadna konkretna forma zaangażowania ojca nie okazała się lepsza od innych — treść wspólnego czasu ma mniejsze znaczenie niż jego stałość.
W domu z dwoma synami i jedną córką albo takim, w którym sobotni poranek domyślnie oznacza garaż, rower i mecz, dziewczynka bardzo łatwo dostaje mniej uwagi. Rzadko wynika to ze złej woli. Częściej z prostej arytmetyki: reszta domowników ma wspólny temat, a ona musi się do niego dokleić albo poszukać sobie osobnego kąta.
Odruchowa reakcja ojca bywa taka, żeby to „zrównoważyć” — zapisać ją na balet, pomalować pokój, znaleźć dziewczęcą przeciwwagę dla braci. Literatura psychologiczna sugeruje jednak, że stawką jest coś innego niż tematyka zabaw. Liczy się twoja dostępność i to, czy córka czuje się przez ciebie akceptowana taka, jaka jest.
Twoja obecność waży więcej, niż zakładasz
Ronald Rohner i Robert Veneziano przejrzeli w 2001 roku na łamach „Review of General Psychology” sześć kategorii badań nad wpływem ojcowskiej miłości na dzieci i młodych dorosłych. Wniosek był jednoznaczny: wpływ miłości ojca na rozwój społeczny, emocjonalny i poznawczy potomstwa jest równie duży jak wpływ miłości matki, a czasem większy. W części analizowanych badań akceptacja ze strony ojca okazywała się jedynym istotnym predyktorem określonych efektów po uwzględnieniu wpływu matki.
Dekadę później Abdul Khaleque i Rohner opublikowali meta-analizę obejmującą 66 badań, 19 511 osób z 22 krajów na pięciu kontynentach. Odczuwana akceptacja ze strony obojga rodziców wiązała się z lepszym przystosowaniem psychicznym — i u dzieci, i u dorosłych. U dzieci związek z akceptacją ojca był przy tym istotnie silniejszy niż związek z akceptacją matki.
Warto to czytać uczciwie: mowa o korelacjach, nie o dowodzie przyczynowym. Ale kluczowe słowo w tych badaniach brzmi odczuwana. Mierzono to, co dziecko czuje, nie to, co rodzic deklaruje. Możesz być przekonany, że córka wie, jak bardzo ci na niej zależy, a jednocześnie ona może odbierać całość inaczej — bo mierzy twoją uwagę w minutach, a nie w intencjach.
Prawdopodobnie mówisz do niej inaczej niż do jej braci
Zespół Jennifer Mascaro z Emory University opublikował w 2017 roku w „Behavioral Neuroscience” badanie, w którym ojcowie nosili urządzenie nagrywające krótkie fragmenty codziennego życia, a następnie oglądali w skanerze zdjęcia własnego dziecka. Porównanie ojców córek z ojcami synów dało obraz, w którym różnice są drobne z osobna, ale układają się w wyraźny wzór.
- Ojcowie córek byli bardziej uważnie zaangażowani, częściej śpiewali dziecku, używali więcej języka analitycznego oraz więcej słów dotyczących smutku i ciała.
- Ojcowie synów częściej wdawali się w szorstką, siłową zabawę i częściej używali języka osiągnięć — o wygrywaniu, dumie, byciu najlepszym.
- Mózgi ojców córek silniej reagowały na radosną minę dziecka w obszarach związanych z nagrodą i regulacją emocji; mózgi ojców synów silniej reagowały na minę neutralną.
Część tego wzoru działa na korzyść córek — więcej uwagi i więcej słownika emocji to realny zysk. Problem leży gdzie indziej: jeżeli język osiągnięć trafia głównie do synów, to córka słyszy w domu mniej zdań o tym, że jest w czymś dobra i że warto próbować dalej.
Podobny mechanizm opisali wcześniej Tara Chaplin, Pamela Cole i Carolyn Zahn-Waxler na łamach „Emotion” (2005). Obserwowali sześćdziesięcioro dzieci z obojgiem rodziców w wieku 4 i 6 lat. Dziewczynki wyrażały więcej emocji uległych (smutek, lęk, wycofanie). Ojcowie reagowali na uległe emocje córek częściej niż synów w wieku przedszkolnym, a na emocje „nieharmonijne”, czyli złość i sprzeciw, częściej u synów niż u córek w wieku wczesnoszkolnym. Najważniejsze zdanie z tego badania: uwaga rodzica w wieku przedszkolnym przewidywała późniejszy poziom ekspresji uległej u dziecka.
Krótko mówiąc, rośnie to, na co reagujesz. Jeśli córka dostaje od ciebie najwięcej ciepła wtedy, kiedy jest smutna i potrzebuje pocieszenia, a najmniej reakcji wtedy, kiedy się buntuje i domaga swojego, uczy się, która wersja jej samej ma u ciebie wzięcie.
Dla porządku warto dodać przeciwwagę. Meta-analiza zespołu Joyce Endendijk z Uniwersytetu w Lejdzie („PLOS ONE”, 2016), obejmująca 126 badań obserwacyjnych i 15 034 rodziny, pokazała, że różnice w rodzicielskiej kontroli wobec chłopców i dziewczynek są znikome (d = 0,08). Rzecz rozgrywa się więc na poziomie mikro: w doborze słów, w tym, co zauważasz, i w tym, co proponujesz.
Około szóstych urodzin zaczyna się pilnowanie słów
Lin Bian, Sarah-Jane Leslie i Andrei Cimpian opublikowali w 2017 roku w „Science” wynik, który powinien znać każdy ojciec córki. Już sześcioletnie dziewczynki rzadziej niż chłopcy uznawały, że osoby ich płci są „naprawdę, naprawdę mądre”. W tym samym wieku zaczynały też unikać aktywności przedstawionych jako przeznaczone dla dzieci, które są „naprawdę, naprawdę mądre”.
To dzieje się wcześnie i dzieje się przez podsłuchane zdania. W domu, w którym dominuje jedna tematyka, narracja rodzinna zaskakująco szybko przydziela role: „Kuba to nasza głowa techniczna, a Zosia jest taka kochana”. Zosia to słyszy, zapamiętuje i po jakimś czasie sama zaczyna się tak opisywać.
Korekta jest prosta i wymaga jedynie konsekwencji. Nazywaj jej kompetencje na głos, tak samo często jak kompetencje jej braci. Chwal proces zamiast cechy — „zajęło ci to trzy podejścia i dokończyłaś” działa lepiej niż „jesteś zdolna”, bo cecha przy pierwszej porażce się rozsypuje, a wysiłek zostaje.
Zostaw ją w szorstkiej zabawie
Daniel Paquette zaproponował w „Human Development” (2004) pojęcie relacji aktywacyjnej. W tym ujęciu typowo ojcowski wkład polega na stymulowaniu dziecka i otwieraniu go na świat zewnętrzny, między innymi przez zabawę fizyczną: łaskotanie, delikatne popychanie, siłowanie się. Ojciec pełni rolę tego, kto zachęca do eksploracji i jednocześnie reguluje poziom ryzyka.
Zestaw to teraz z ustaleniem Mascaro: ojcowie córek angażują się w taką zabawę rzadziej. Efekt jest taki, że dziewczynka w domu pełnym chłopaków może być systematycznie wypisywana z kanału kontaktu, który jej bracia dostają automatycznie. Bywa, że dzieje się to z troski — bo mniejsza, bo delikatniejsza, bo szkoda.
Włącz ją tam, gdzie i tak jesteś: do garażu, do naprawiania roweru, do siłowania się na dywanie, do wspinania na drzewo. Powód nie brzmi „żeby była twarda”. Powód jest taki, że to najprostszy dostępny kanał kontaktu z tobą i sposób, w jaki dziecko poznaje własną siłę oraz granicę. Zasada obowiązuje tu jedna: kiedy mówi „stop”, zabawa kończy się natychmiast. To także element nauki — dziewczynka, której „stop” jest u ojca respektowane bez dyskusji, ma za sobą pierwszą lekcję o tym, czego może oczekiwać od innych.
To problem logistyczny, nie tożsamościowy
Dom, w którym wszystko kręci się wokół piłki, motocykli albo konsoli, nie potrzebuje różowej przeciwwagi. Potrzebuje uczciwego podziału czasu antenowego. Córka nie musi zostać przekonana, że bycie dziewczyną jest fajne — musi mieć realny wpływ na to, co się w tym domu dzieje.
Przegląd systematyczny Anny Sarkadi i współpracowników („Acta Paediatrica”, 2008), obejmujący 24 publikacje z badań podłużnych, dostarcza tu argumentu, który zdejmuje z ojców sporo presji. Zaangażowanie rozumiane jako bezpośrednia interakcja z dzieckiem przewidywało szereg pozytywnych efektów rozwojowych, przy czym żadna konkretna forma tego zaangażowania nie okazała się lepsza od innych. Autorzy odnotowali też, że zaangażowanie ojca wiązało się z mniejszą liczbą problemów behawioralnych u chłopców oraz problemów psychicznych u młodych kobiet.
Wniosek jest wygodny i zobowiązujący zarazem: treść nie ma znaczenia, regularność ma. Nie musisz udawać, że interesują cię konie. Możesz zabrać ją do warsztatu — pod warunkiem że jest tam z tobą naprawdę, a nie jako widz przy braciach.
- Rotacja decyzji — kto wybiera film, obiad, plan soboty. Wpisz to w kalendarz, bo bez tego wygrywa większość.
- Czas jeden na jednego — regularna godzina tylko z nią, bez rodzeństwa, z planem ustalonym przez nią.
- Zaproszenie zamiast oferty specjalnej — jedziesz z chłopakami na mecz, więc pytasz też ją, zamiast z góry zakładać odmowę.
- Wspólny temat spoza domowego kanonu — jedna rzecz, którą odkrywacie razem od zera i w której oboje jesteście początkujący.
Sześć rzeczy do zrobienia w najbliższym miesiącu
- Przez tydzień policz, ile razy skomentowałeś jej wygląd, a ile razy jej pomysł, wysiłek albo decyzję. Sam wynik zwykle wystarcza za diagnozę.
- Wprowadź stałą godzinę tylko z nią. Ta sama pora, ten sam dzień, żeby nie trzeba było jej co tydzień wywalczać.
- Kiedy przychodzi z problemem, zapytaj: „chcesz, żebym pomógł czy posłuchał”. Odruch naprawiania bywa u ojców szybszy niż potrzeba dziecka.
- Zareaguj na jej złość i sprzeciw z taką samą uwagą jak na jej smutek. Chaplin i współpracownicy pokazali, że to, na co reagujesz, dziecko rozwija.
- Zabierz ją tam, gdzie standardowo zabierasz jej braci, i daj jej zadanie z odpowiedzialnością, a nie rolę obserwatorki.
- Powiedz jej na głos, w czym jest dobra, w obecności rodzeństwa. Publiczne nazwanie kompetencji ma większą siłę niż rozmowa w cztery oczy.
Nic z tej listy nie wymaga zmiany charakteru domu ani rezygnacji z tego, co lubisz robić z synami. Wymaga za to przyjęcia jednego założenia: córka w domu pełnym chłopaków nie potrzebuje osobnej, dziewczęcej wersji ojcostwa. Potrzebuje takiego samego dostępu do ciebie, jaki mają jej bracia — i pewności, że lubisz ją za to, kim jest, a nie za to, w którą stronę akurat się rozwija.
Źródła:
- Przegląd sześciu kategorii badań empirycznych wskazuje, że wpływ ojcowskiej miłości na rozwój społeczny, emocjonalny i poznawczy dzieci oraz młodych dorosłych jest równie duży jak wpływ miłości matki, a czasem większy; w części badań akceptacja ze strony ojca była jedynym istotnym predyktorem określonych efektów po uwzględnieniu wpływu matki. — Ronald P. Rohner, Robert A. Veneziano, Review of General Psychology, 5(4), 382-405 2001
- Meta-analiza 66 badań obejmujących 19 511 osób z 22 krajów na pięciu kontynentach: odczuwana akceptacja matczyna i ojcowska wiązała się istotnie z przystosowaniem psychicznym potomstwa we wszystkich badanych kulturach, a u dzieci średnia ważona wielkość efektu dla akceptacji ojca była istotnie większa niż dla akceptacji matki (u dorosłych różnica nieistotna). — Abdul Khaleque, Ronald P. Rohner, Journal of Cross-Cultural Psychology, 43(5), 784-800 2012
- W porównaniu z ojcami synów ojcowie córek byli bardziej uważnie zaangażowani, częściej śpiewali dziecku, używali więcej języka analitycznego oraz języka dotyczącego smutku i ciała, a ich mózgi silniej reagowały na radosną minę dziecka w przyśrodkowej i bocznej korze oczodołowo-czołowej. Ojcowie synów częściej podejmowali szorstką zabawę siłową (rough and tumble play), używali więcej języka osiągnięć i silniej reagowali na neutralny wyraz twarzy dziecka. — Jennifer S. Mascaro, Kelly E. Rentscher, Patrick D. Hackett, Matthias R. Mehl, James K. Rilling (Emory University), Behavioral Neuroscience, 131(3), 262-273 2017
- Obserwacja 60 dzieci z matkami i ojcami w wieku 4 i 6 lat: dziewczynki wyrażały więcej emocji uległych niż chłopcy; ojcowie w wieku przedszkolnym dziecka poświęcali więcej uwagi uległym emocjom córek niż synów, a we wczesnym wieku szkolnym więcej uwagi emocjom nieharmonijnym (złość, sprzeciw) synów niż córek. Uwaga rodzicielska w wieku przedszkolnym przewidywała późniejszy poziom ekspresji uległej u dziecka. — Tara M. Chaplin, Pamela M. Cole, Carolyn Zahn-Waxler, Emotion, 5(1), 80-88 2005
- Stereotypy wiążące wybitne zdolności intelektualne z mężczyznami są przyswajane i wpływają na zainteresowania dzieci już w wieku 6 lat: sześcioletnie dziewczynki rzadziej niż chłopcy uznawały, że osoby ich płci są „naprawdę, naprawdę mądre”, i w tym samym wieku zaczynały unikać aktywności opisanych jako przeznaczone dla dzieci „naprawdę, naprawdę mądrych”. — Lin Bian, Sarah-Jane Leslie, Andrei Cimpian, Science, 355(6323), 389-391 2017
- Meta-analiza 126 badań obserwacyjnych obejmujących 15 034 rodziny wykazała, że różnice w rodzicielskiej kontroli wobec chłopców i dziewczynek są znikome (d = 0,08), a dla strategii wspierających autonomię nie stwierdzono ogólnego efektu (d = 0,03). — Joyce J. Endendijk, Marleen G. Groeneveld, Marian J. Bakermans-Kranenburg, Judi Mesman (Uniwersytet w Lejdzie), PLOS ONE, 11(7), e0159193 2016
- Teoria relacji aktywacyjnej: ojcowski wkład polega na stymulowaniu dziecka i otwieraniu go na świat zewnętrzny oraz regulowaniu ryzyka, często poprzez zabawę fizyczną (łaskotanie, delikatne popychanie, siłowanie się). Ojciec pełni rolę stymulatora i osoby ułatwiającej eksplorację oraz podejmowanie ryzyka. — Daniel Paquette, Human Development, 47(4), 193-219 (propozycja teoretyczna) 2004
- Przegląd systematyczny 24 publikacji z badań podłużnych: 22 opisywały pozytywne efekty zaangażowania ojca. Aktywne i regularne zaangażowanie (bezpośrednia interakcja z dzieckiem) przewidywało szereg pozytywnych efektów, przy czym żadna konkretna forma zaangażowania nie okazała się lepsza od innych. Zaangażowanie ojca wiązało się z mniejszą częstością problemów behawioralnych u chłopców i problemów psychicznych u młodych kobiet. — Anna Sarkadi, Robert Kristiansson, Frank Oberklaid, Sven Bremberg (Uppsala University), Acta Paediatrica, 97(2), 153-158 2008


