Ćwiczenia na inteligencję: co mówią badania o treningu mózgu

Inteligencja jest z gumy: może rosnąć, ale też może się kurczyć – odkryli naukowcy z Wellcome Trust Centre for Neuroimaging w Londynie. Dlatego ćwicz ją kilka razy dziennie, tak by ów trening stał się niekłopotliwym nawykiem.
10466

W pigułce: Branża aplikacji obiecuje wyższe IQ po kilku tygodniach łamigłówek, ale duże badania i metaanalizy tego nie potwierdzają. Sprawdzamy, czym naprawdę jest wynik testu IQ i co realnie wiąże się z lepszą pracą głowy.

  • Wynik testu IQ to pozycja w rozkładzie wyników grupy odniesienia, a nie wielkość mierzona bezpośrednio w głowie.
  • W badaniu z udziałem 11 430 osób trening online poprawił wykonanie ćwiczonych zadań, ale nie przeniósł się na zadania nietrenowane.
  • Metaanalizy treningu pamięci roboczej nie znajdują przekonujących dowodów na transfer daleki, czyli poprawę zdolności ogólnych.
  • W 2016 roku amerykański regulator ukarał producenta znanej platformy treningowej za obietnice bez pokrycia w dowodach.
  • Realne pokrycie w danych mają: sen, regularny ruch, nauka wymagających nowych umiejętności i lata edukacji.
  • Trening poprawia to, co się trenuje — i na tym poziomie warto go traktować poważnie.

Hasło „ćwiczenia na inteligencję” brzmi jak obietnica, że głowę da się wytrenować tak samo jak klatkę piersiową: seria łamigłówek dziennie i po kwartale wyższy wynik w teście. Kiedy naukowcy sprawdzili to porządnie, na dużych próbach i z grupami kontrolnymi, obietnica w dużej mierze się rozsypała. Poniżej stan wiedzy oparty na badaniach, a nie na materiałach reklamowych.

Czym właściwie jest wynik testu IQ

Test IQ nie odczytuje z twojej głowy żadnej wielkości fizycznej. Bada wykonanie zestawu zadań, a potem porównuje twój rezultat z rezultatami grupy odniesienia w tym samym wieku. Liczba, którą dostajesz, jest pozycją w rozkładzie wyników tej grupy — informacją względną, nie bezwzględną.

Skalę buduje się tak, żeby średnia próby normalizacyjnej wypadła na poziomie 100 punktów, a odchylenie standardowe wynosiło 15. Wynik 115 oznacza więc tyle, że wypadłeś lepiej niż mniej więcej 84 procent osób z próby, na której test wystandaryzowano. Stąd praktyczna konsekwencja, o której rzadko się mówi: „podnieść swoje IQ” znaczy wyprzedzić resztę stawki, bo punkt odniesienia jest ruchomy.

Typowa bateria testowa sprawdza kilka odrębnych obszarów:

  • rozumowanie płynne — wykrywanie reguł w sekwencjach figur albo liczb, bez oparcia o wiedzę szkolną;
  • rozumienie werbalne — zasób słownictwa, definiowanie pojęć, wychwytywanie podobieństw znaczeniowych;
  • pamięć robocza — utrzymywanie i przekształcanie informacji w głowie przez kilkanaście sekund;
  • szybkość przetwarzania — tempo wykonywania prostych, powtarzalnych operacji pod presją czasu.

Rozdzielenie tych obszarów jest kluczowe dla całej dyskusji o treningu. Można bardzo skutecznie poprawić jeden z nich w wąskim zakresie i nie ruszyć pozostałych ani o milimetr.

Gry „trenujące mózg” i problem transferu

W psychologii poznawczej rozróżnia się transfer bliski i daleki. Bliski to poprawa w zadaniach podobnych do trenowanego. Daleki to poprawa zdolności ogólnych oraz radzenia sobie w codziennych sytuacjach, czyli dokładnie to, co sprzedaje branża aplikacji.

Największy test tej obietnicy przeprowadził zespół Adriana Owena, publikując wyniki w „Nature” w 2010 roku. Przez sześć tygodni trenowało online 11 430 osób. Uczestnicy poprawiali się w ćwiczonych zadaniach, natomiast autorzy nie znaleźli dowodów na przeniesienie efektu na zadania nietrenowane — nawet na takie, które były poznawczo blisko spokrewnione z ćwiczonymi.

Sześć lat później siedmioro badaczy pod kierunkiem Daniela Simonsa przejrzało całą literaturę dla „Psychological Science in the Public Interest”. Wniosek: gry rzetelnie poprawiają wykonanie konkretnie ćwiczonych zadań, słabiej udokumentowana jest poprawa w zadaniach blisko spokrewnionych, a dowodów na korzyści w zadaniach odległych i w codziennym funkcjonowaniu jest niewiele. Autorzy zwrócili też uwagę na jakość samych badań: żadne z analizowanych nie spełniało kompletu standardów metodologicznych, które uznali za konieczne dla mocnych wniosków.

Osobno sprawdzono najpopularniejszy wariant, czyli trening pamięci roboczej w rodzaju zadań n-back. Metaanaliza Monicy Melby-Lervåg i współpracowników z 2016 roku objęła miary transferu dalekiego: zdolności niewerbalne, werbalne, dekodowanie słów, rozumienie tekstu i arytmetykę. Dla żadnej z nich nie znaleziono przekonujących dowodów na wiarygodną poprawę. Podobny obraz dała metaanaliza treningu funkcji wykonawczych u dzieci z 2019 roku: efekt bliski solidny (g = 0,44), efekt daleki nieistotny statystycznie (g = 0,11).

Zobacz:  Dołącz do klubu zwycięzców

Dlaczego branża dostała po rękach

W październiku 2014 roku grupa kognitywistów i neuronaukowców opublikowała wspólne stanowisko w sprawie komercyjnego treningu mózgu. Stwierdzili, że twierdzenia promujące gry bywają przesadzone i miejscami mylące oraz że istnieje niewiele dowodów, by granie w nie poprawiało szerokie zdolności poznawcze albo ułatwiało poruszanie się w skomplikowanej codzienności.

Rok później sprawą zajął się amerykański regulator. W styczniu 2016 roku Federalna Komisja Handlu zawarła ugodę z Lumos Labs, producentem jednej z najgłośniejszych platform treningowych. Wyrok opiewał na 50 milionów dolarów i został zawieszony do kwoty 2 milionów po weryfikacji sytuacji finansowej firmy. Zakazano jej twierdzenia, że produkt poprawia wyniki w szkole, pracy i sporcie oraz że opóźnia lub chroni przed związanym z wiekiem pogorszeniem pamięci, łagodnymi zaburzeniami poznawczymi, otępieniem czy chorobą Alzheimera. Powód był prozaiczny: firma nie dysponowała rzetelnymi dowodami naukowymi na poparcie tych obietnic.

ACTIVE, czyli najmocniejszy argument drugiej strony

Sceptycyzm wobec reklam to co innego niż twierdzenie, że każdy trening poznawczy jest bezwartościowy. Najpoważniejsze badanie w tym obszarze to amerykański projekt ACTIVE, w którym 2802 osoby w wieku od 65 do 94 lat przydzielono losowo do dziesięciu sesji treningu pamięci, rozumowania albo szybkości przetwarzania, względnie do grupy kontrolnej bez interwencji.

Wyniki opublikowane w „JAMA” w 2002 roku pokazały, że każda z interwencji poprawiła dokładnie tę zdolność, którą ćwiczyła, a efekt utrzymywał się przez dwa lata. Jednocześnie autorzy napisali wprost, że po dwóch latach nie wykryto wpływu treningu na codzienne funkcjonowanie. Analiza po dziesięciu latach, opublikowana w 2014 roku, wykazała utrzymanie efektów w trenowanym rozumowaniu i szybkości przetwarzania oraz mniejszy zgłaszany przez uczestników spadek samodzielności w czynnościach codziennych. Efekt treningu pamięci na samą pamięć nie przetrwał dekady.

To rzetelny wynik, tylko trzeba go czytać dosłownie. ACTIVE pokazał, że starsza osoba szybciej przetwarza bodźce wzrokowe, jeśli przez dziesięć sesji ćwiczyła szybkie przetwarzanie bodźców wzrokowych. Badanie nie wykazało, żeby ktokolwiek stał się w wyniku treningu ogólnie bardziej inteligentny.

Co faktycznie wiąże się z lepszą pracą głowy

Zamiast obiecywać punkty IQ, warto spojrzeć na czynniki z mocniejszym pokryciem w danych.

  • Sen. Metaanaliza Julian Lim i Davida Dingesa z 2010 roku objęła 147 testów poznawczych z 70 publikacji. Krótkotrwały niedobór snu najmocniej uderzał w prostą uwagę — przerwy w czujności miały duży efekt (g = -0,776). Dokładność rozumowania okazała się odporniejsza (g = -0,125, efekt mały i nieistotny). Niewyspany częściej przestajesz nadążać, niż tracisz zdolność myślenia.
  • Ruch. Przegląd systematyczny z metaanalizą Jasona Northeya i współpracowników („British Journal of Sports Medicine”, 2018) objął 333 wielkości efektu z 36 badań u osób po pięćdziesiątce. Ćwiczenia poprawiały funkcje poznawcze z efektem 0,29 (95% CI 0,17-0,41). Działały ćwiczenia aerobowe, oporowe, wielokomponentowe oraz tai chi, przy sesjach trwających 45-60 minut o co najmniej umiarkowanej intensywności.
  • Nauka czegoś trudnego i nowego. W projekcie Synapse (Denise Park i wsp., „Psychological Science”, 2014) starsze osoby przez kilkanaście godzin tygodniowo uczyły się pikowania kołder albo fotografii cyfrowej. Poprawa pamięci epizodycznej wystąpiła w grupach z wymagającą poznawczo nowością. Sama aktywność towarzyska, pozbawiona intelektualnego wyzwania, dała niewiele.
  • Edukacja. Metaanaliza Stuarta Ritchiego i Elliota Tuckera-Droba z 2018 roku zebrała 142 wielkości efektu z 42 zbiorów danych obejmujących ponad 600 tysięcy osób. Każdy dodatkowy rok nauki wiązał się z zyskiem rzędu 1-5 punktów IQ. Autorzy nazwali edukację najbardziej spójną i trwałą ze zidentyfikowanych dotąd metod podnoszenia inteligencji.
Zobacz:  Nie daj plamy na firmowej imprezie

Uderzająca jest tu asymetria nakładu. Aplikacja z łamigłówkami kosztuje dziesięć minut dziennie i daje efekt ograniczony do tych łamigłówek. Nauka języka, instrumentu albo nowego zawodu kosztuje miesiące i właśnie dlatego zostawia głębszy ślad. Trudność jest tu składnikiem czynnym, a nie skutkiem ubocznym.

Efekt Flynna: wyniki rosną z dekady na dekadę

Jest jeszcze zjawisko, które komplikuje samo pojęcie „wyższego IQ”. Surowe wyniki testów rosły przez cały XX wiek. Metaanaliza Lisy Trahan i współpracowników z 2014 roku, obejmująca 285 badań, oszacowała ten przyrost na 2,31 punktu standardowego na dekadę, a dla nowszych wersji testów Stanford-Binet i Wechslera od 1972 roku na 2,93 punktu na dekadę. Autorzy nie znaleźli potwierdzenia dla tezy, że zjawisko wygasa.

Konsekwencje są dwie. Po pierwsze, testy trzeba okresowo normalizować od nowa, bo wobec nieaktualnej grupy odniesienia zaczynają zawyżać wyniki. Po drugie, skoro rezultat jest zawsze odniesieniem do rówieśników z konkretnego rocznika normalizacji, porównywanie własnej liczby z wynikiem kogoś, kto rozwiązywał inny test w innej dekadzie, niewiele mówi.

Jeśli masz przed sobą prawdziwy test

Bywają sytuacje, w których wynik ma realne konsekwencje: rekrutacja, kwalifikacja do programu, diagnostyka. Wtedy w grę wchodzi coś innego niż podnoszenie inteligencji. Chodzi o to, żeby wynik nie został zaniżony przez czynniki, które z inteligencją mają niewiele wspólnego.

  • Wyśpij się przed badaniem. Najlepiej udokumentowany koszt niedoboru snu to przerwy w czujności, a te psują przede wszystkim zadania na czas.
  • Poznaj format zadań. Poprawa w konkretnym typie zadania po ćwiczeniu tego zadania jest zjawiskiem dobrze udokumentowanym. Akurat to działa, tylko nazywajmy rzecz po imieniu: rośnie wprawa, a nie inteligencja.
  • Pilnuj tempa. W bateriach z limitem czasu punkty częściej gubi się przez utknięcie na jednym zadaniu niż przez brak wiedzy.
  • Odrzuć obietnice skoku o kilkanaście punktów. Jeśli ktoś zapowiada taki efekt po kilku tygodniach ćwiczeń, mówi o czymś, czego duże badania nie potwierdziły.

Najuczciwsze podsumowanie stanu wiedzy brzmi tak: treningiem poprawia się to, co się trenuje. Ogólne funkcjonowanie poznawcze reaguje raczej na sen, regularny ruch, naukę wymagających rzeczy i lata edukacji, czyli na oddziaływania powolne i mało efektowne. Sygnatariusze stanowiska z 2014 roku doradzali dokładnie to samo: tryb życia aktywny fizycznie, wymagający intelektualnie i zaangażowany społecznie.

Źródła:

Zobacz:  Jak oszczędzać pieniądze na benzynie?
Share this article
Shareable URL
Prev Post

Kurtka pilotka: jak wybrać model i z czym ją nosić

Next Post

Prokrastynacja: dlaczego odkładasz zadania i jak to przerwać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next