Jak przetrwać dzień po nieprzespanej nocy

8926

W pigułce: Deficyt snu, który już się wydarzył, da się częściowo zarządzić, ale tylko kilkoma narzędziami i tylko wtedy, gdy używasz ich we właściwej kolejności. Reszta popularnych patentów to strata czasu.

  • Po 17-19 godzinach bez snu sprawność poznawcza i motoryczna odpowiada mniej więcej 0,5 promila alkoholu we krwi
  • Najskuteczniejsza drzemka trwa około 10 minut; 30-minutowa najpierw pogarsza czujność przez bezwładność senną
  • Kofeina z krótką drzemką działa znacznie lepiej niż sama kofeina, ale ostatnią dawkę trzeba przyjąć co najmniej 6 godzin przed snem
  • Zimny prysznic daje krótki skok pobudzenia i nie zmniejsza presji snu, bo obniża ją wyłącznie sen
  • Po nieprzespanej nocy własna ocena własnej sprawności jest niewiarygodna, dlatego nie siadaj za kierownicę
  • Trzy noce odsypiania po tygodniu niedoboru snu nie przywróciły badanym wyjściowej czujności

Nieprzespana noc zdarza się każdemu: chore dziecko, nocna zmiana, lot przez kilka stref czasowych albo zwyczajnie źle zaplanowany wieczór. Problem w tym, że większość porad na taki dzień to folklor przekazywany z ust do ust. Poniżej jest to, co faktycznie wynika z badań nad snem — co się z tobą dzieje po takiej nocy, co realnie da się ugrać do wieczora i które popularne patenty są stratą czasu.

Co się dzieje z organizmem po nieprzespanej nocy

Presja snu narasta z każdą godziną czuwania i po przekroczeniu pewnego progu zaczyna zjadać sprawność szybciej, niż jesteś w stanie to zauważyć. W klasycznym eksperymencie zespołu Van Dongena i Dingesa liczba lapsów, czyli krótkich zaników czujności, w których po prostu nie reagujesz na bodziec, rosła niemal liniowo wraz z czasem czuwania przekraczającym niecałe 16 godzin.

Skala tego spadku bywa zaskakująca. Williamson i Feyer zestawili osoby pozbawione snu z osobami po alkoholu i wyszło im, że po 17-19 godzinach bez snu sprawność poznawcza oraz motoryczna odpowiada mniej więcej 0,5 promila we krwi. Przy dłuższym czuwaniu wyniki zbliżały się do poziomu odpowiadającego 1 promilowi, a w części testów czas reakcji wydłużał się nawet o połowę.

Reaguje też metabolizm, i to od razu. W badaniu Dongi i współpracowników jedna noc skrócona do czterech godzin wystarczyła, żeby u zdrowych ochotników pojawiła się insulinooporność: wątroba słabiej odpowiadała na insulinę, tkanki obwodowe gorzej wychwytywały glukozę, a poziom wolnych kwasów tłuszczowych wzrósł. Jedna noc, zdrowi ludzie, mierzalny efekt.

Najbardziej podstępna jest jednak część subiektywna. W eksperymencie Van Dongena badani spali 4 lub 6 godzin przez dwa tygodnie, ich wyniki poznawcze pogarszały się z dnia na dzień, ale odczuwana senność po pierwszych dobach prawie przestała rosnąć. Byli coraz gorsi i coraz mniej zdawali sobie z tego sprawę. Wniosek praktyczny jest niewygodny: twoja własna ocena tego, jak dobrze funkcjonujesz po nieprzespanej nocy, jest po prostu niewiarygodna.

Drzemka: dziesięć minut robi więcej niż czterdzieści

Drzemka jest jedynym narzędziem z całej tej listy, które faktycznie obniża presję snu, zamiast ją tylko maskować. Cała sztuka polega na długości. Brooks i Lack porównali drzemki 5-, 10-, 20- i 30-minutowe u osób po skróconej nocy i różnice okazały się wyraźne.

  • 5 minut — praktycznie bez korzyści w porównaniu z brakiem drzemki.
  • 10 minut — natychmiastowa poprawa wszystkich mierzonych parametrów: senności, zmęczenia, wigoru i sprawności poznawczej, utrzymująca się nawet do 155 minut. Najlepszy wynik w całym badaniu.
  • 20 minut — podobne korzyści, ale pojawiały się dopiero jakieś 35 minut po przebudzeniu.
  • 30 minut — najpierw okres pogorszonej czujności i sprawności zaraz po wstaniu, dopiero potem poprawa.
Zobacz:  Senność za kierownicą – jak jej zapobiec i co robić

To pogorszenie po dłuższej drzemce ma nazwę: bezwładność senna. Tassi i Muzet opisali ją jako przejściowy stan obniżonego pobudzenia tuż po wybudzeniu, a jednym z najważniejszych czynników decydujących o jej nasileniu jest faza snu, z której się budzisz. Wyrwanie się ze snu głębokiego daje najgorszy efekt. Krótka drzemka wygrywa właśnie dlatego, że nie zdążysz w ten sen wejść.

W praktyce: ustaw budzik, zanim się położysz, wybierz wczesne popołudnie zamiast późnego, zadbaj o ciemno i cicho. Jeśli nie uda ci się zasnąć, nie traktuj tego jako porażki — w badaniu Reynera i Horne’a nawet samo drzemanie bez pełnego zaśnięcia zachowywało skuteczność.

Kofeina: dawka, zegar i twarda granica

Kofeina niczego nie spłaca. Blokuje odbiór sygnału zmęczenia, podczas gdy sam dług snu leży sobie nietknięty i czeka. To wciąż użyteczne narzędzie, pod warunkiem że traktujesz je jak narzędzie, a nie jak rozwiązanie.

EFSA przyjmuje, że dla zdrowych dorosłych pojedyncze dawki do 200 mg oraz do 400 mg rozłożone na cały dzień nie budzą obaw. Typowa filiżanka kawy mieści się w rzędzie od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu miligramów, zależnie od sposobu parzenia i objętości, więc dwie mocne kawy potrafią zjeść limit jednorazowy.

Najciekawsze jest połączenie kofeiny z drzemką. Reyner i Horne dali kierowcom w symulatorze 200 mg kofeiny plus krótką drzemkę w trakcie 30-minutowej przerwy przed dwugodzinną jazdą. Sama kofeina zbiła liczbę incydentów sennych do 34% poziomu z placebo. Kofeina razem z drzemką — do 9%. Kolejność ma znaczenie: najpierw pijesz, potem się kładziesz, bo kofeina i tak potrzebuje kilkudziesięciu minut, żeby wejść na obroty.

Jest też granica, po przekroczeniu której ratowanie dnia psuje kolejną noc. Drake i współpracownicy podawali 400 mg kofeiny na 6, 3 i 0 godzin przed snem — każdy z tych wariantów istotnie zaburzał sen, łącznie z tym sześciogodzinnym. EFSA dodaje, że u części dorosłych już pojedyncza dawka 100 mg blisko pory snu potrafi zmienić jego długość i strukturę. Po nieprzespanej nocy najgorsze, co możesz zrobić, to popołudniową kawą wjechać w drugą nieprzespaną noc i zamienić incydent w spiralę.

Światło o właściwej porze

Trzecie narzędzie jest darmowe i systematycznie niedoceniane. Dawson i Campbell wykazali, że odpowiednio zaplanowana ekspozycja na jasne światło przyspiesza przestawianie rytmu dobowego i poprawia zarówno czujność w trakcie nocnej zmiany, jak i sen po niej.

Praktyczna wersja tego wniosku jest prosta. Rano wyjdź na zewnątrz, najlepiej w pierwszej godzinie po wstaniu. Nawet pochmurny dzień daje na dworze wielokrotnie więcej światła niż dobrze oświetlone mieszkanie, a spacer załatwia przy okazji ruch. Wieczorem odwrotnie: przygaś wszystko, co się da, żeby nie odsuwać kolejnego zaśnięcia.

Przy jet lagu i pracy zmianowej ta sama zasada działa również przeciwko tobie. Światło w niewłaściwej porze utrwala rozjazd między zegarem wewnętrznym a rzeczywistością, zamiast go leczyć — dlatego po locie przez kilka stref czasowych warto z góry zdecydować, o których godzinach szukasz jasności, a o których jej unikasz.

Czego lepiej nie robić

  • Nie licz na zimny prysznic. Daje wyraźny, ale krótkotrwały skok pobudzenia. Presji snu nie obniża ani o minutę, bo tę zmniejsza wyłącznie sen. Po kwadransie jesteś dokładnie tam, gdzie byłeś, tylko mokry.
  • Nie siadaj za kierownicę. Tefft policzył, że u kierowców, którzy w ciągu poprzedniej doby spali poniżej 4 godzin, szanse spowodowania wypadku były ponad 15-krotnie wyższe niż u tych z 7-9 godzinami snu. Przy 4 godzinach snu było to blisko trzykrotnie, przy 5 godzinach dwukrotnie, przy 6 — o jedną trzecią więcej.
  • Nie podejmuj decyzji, których nie da się cofnąć. Skoro po kilkunastu godzinach czuwania funkcjonujesz jak po dwóch piwach, przesuń rozmowy o pieniądzach, rekrutacje i podpisy na następny dzień.
  • Nie ufaj własnemu poczuciu formy. To najlepiej udokumentowana pułapka deficytu snu: subiektywna senność rozjeżdża się z rzeczywistym spadkiem sprawności.
  • Nie planuj maratońskiej nocy jako naprawy. Wydłużone spanie pomaga, ale nie działa jak przycisk reset, o czym niżej.
Zobacz:  Dobry sen: higiena snu u mężczyzn. Ile spać, fazy snu i jak zasypiać szybciej

Kiedy niedospanie przestaje być incydentem

Jednorazowa zarwana noc to problem do zarządzenia. Gorzej, gdy staje się układem stałym, bo wtedy przestają działać wszystkie doraźne sztuczki. Belenky i współpracownicy przez tydzień ograniczali ochotnikom sen do 3, 5, 7 lub 9 godzin, a potem dali trzy noce po osiem godzin na regenerację. W grupach śpiących 5 i 7 godzin sprawność w teście czujności psychomotorycznej pozostała na obniżonym poziomie i po trzech nocach odsypiania nie było śladu powrotu do wartości wyjściowych.

Skalę pokazuje eksperyment Van Dongena: dwa tygodnie snu skróconego do 4 lub 6 godzin dały deficyty poznawcze odpowiadające nawet dwóm dobom całkowitego pozbawienia snu. Ktoś, kto od miesiąca śpi po sześć godzin, funkcjonuje więc mniej więcej jak człowiek, który nie spał dwie noce z rzędu — z tą różnicą, że jest o tym głęboko przekonany, iż wszystko jest w porządku.

Cierpi na tym również gospodarka hormonalna. Leproult i Van Cauter ograniczyli dziesięciu zdrowym mężczyznom w wieku około 24 lat sen do niecałych pięciu godzin na tydzień. Dzienne stężenie testosteronu spadło z 18,4 do 16,5 nmol/l, a między 14:00 a 22:00 z 17,9 do 15,5 nmol/l. To spadek rzędu 10-15% u młodych, zdrowych ludzi, po siedmiu dniach.

Dalej lista robi się już tylko dłuższa. National Sleep Foundation wiąże przewlekły niedobór snu z podwyższonym ryzykiem nadciśnienia, cukrzycy typu 2, otyłości, chorób nerek, chorób serca i udaru oraz z wyższą śmiertelnością ogólną.

Jedna nieprzespana noc ma więc rozsądny plan awaryjny: dziesięciominutowa drzemka we wczesne popołudnie, kofeina wypita tuż przed nią i odstawiona na sześć godzin przed snem, światło z samego rana, żadnego prowadzenia auta i żadnych ważnych decyzji. Powtarzana co tydzień przestaje być incydentem i staje się stanem, którego żaden z tych patentów już nie naprawi.

Źródła:

Zobacz:  Sposoby na zdrowy sen: jak się wyspać
Share this article
Shareable URL
Prev Post

Presja, która nie odpuszcza. Jak wyznaczać granice w pracy i w relacjach

Next Post

Sztruks w męskiej garderobie: jak wybierać, nosić i prać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next