W pigułce: Mężczyźni stanowią ponad 83 procent osób, które w Polsce odbierają sobie życie, a jednocześnie znacznie rzadziej dają otoczeniu sygnał, że dzieje się źle. To wyuczony odruch, a nie cecha charakteru — i da się go oduczyć.
- W 2025 roku policja odnotowała w Polsce 4776 samobójstw zakończonych zgonem, z czego 3975 dotyczyło mężczyzn.
- Mężczyźni odpowiadają za około 63 procent wszystkich zamachów samobójczych, ale za ponad 83 procent tych zakończonych zgonem — sygnał ostrzegawczy pojawia się u nich rzadziej.
- Bariera nie leży w braku emocji, tylko w normach męskości: przymusie samowystarczalności i kontroli emocjonalnej.
- U części mężczyzn depresja przebiega nietypowo: rozdrażnieniem, złością, alkoholem i ucieczką w pracę, więc bywa nierozpoznana.
- Prośba o pomoc działa lepiej, gdy jest skierowana do jednej osoby, konkretna i ograniczona w czasie.
- 116 123 — bezpłatny i anonimowy Kryzysowy Telefon Zaufania dla dorosłych, czynny całą dobę.
Pytanie o to, dlaczego faceci nie proszą o pomoc, zwykle kończy się na anegdocie o niepytaniu o drogę. Problem w tym, że ten sam odruch działa również wtedy, gdy stawka jest znacznie wyższa niż spóźnienie na spotkanie. I wtedy widać go w statystykach.
Milczenie ma cenę, którą widać w liczbach
W 2025 roku polska policja odnotowała 4776 samobójstw zakończonych zgonem. 3975 z tych osób to mężczyźni, czyli ponad 83 procent. Kobiet było 801. Ta proporcja utrzymuje się od lat: w każdym roku od 2017 mężczyźni stanowili od 83 do ponad 86 procent ofiar. To nie jest polska osobliwość. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że w 2021 roku z powodu samobójstwa zmarło na świecie 727 tysięcy osób, a wśród mężczyzn między 15. a 29. rokiem życia była to trzecia najczęstsza przyczyna zgonu.
W tych samych danych policyjnych kryje się liczba, o której mówi się rzadziej. Policja liczy nie tylko zgony, ale wszystkie zamachy samobójcze, także te, po których człowiek żyje. W 2025 roku takich zdarzeń było 14 935 i mężczyźni stanowili w tej grupie niecałe 63 procent. Zestawmy to: mniej więcej dwie trzecie wszystkich prób, ale ponad cztery piąte zgonów. Z tych samych tabel wynika, że u mężczyzn śmiercią kończy się ponad 40 procent zamachów, u kobiet około 14 procent.
Dla otoczenia oznacza to rzecz bardzo praktyczną: przy mężczyznach znacznie rzadziej pojawia się wcześniejszy sygnał, na który ktoś zdąży zareagować. Rozmowa, prośba, wizyta u lekarza, telefon do kumpla o trzeciej w nocy — to wszystko są takie sygnały. Kiedy ich nie ma, nie ma też okazji, żeby ktoś pomógł.
Milczenia trzeba się było nauczyć
Popularne wyjaśnienie brzmi: testosteron, natura, faceci po prostu tak mają. Badacze zajmujący się psychologią mężczyzn od ponad dwóch dekad pokazują coś innego. W klasycznym artykule opublikowanym w 2003 roku w „American Psychologist” Addis i Mahalik postawili tezę, że mężczyźni wcale nie unikają proszenia o pomoc w ogóle. Robią to wybiórczo, zależnie od kontekstu.
O pomoc przy przeprowadzce, przy naprawie samochodu albo przy rozliczeniu podatku prosi się bez większych oporów. Przy bezsenności, lęku czy rozpadającym się małżeństwie już nie. Różnica nie leży w trudności problemu, tylko w tym, czy prośba dotyka obszaru, który mężczyzna traktuje jako rdzeń swojej wartości. Do tego dochodzą dwa pytania zadawane sobie odruchowo i zwykle nieświadomie: czy inni faceci wokół mają podobnie oraz czy po tej rozmowie moja pozycja w grupie spadnie.
Jeśli odpowiedź brzmi „nikt z moich znajomych o tym nie mówi” i „wyjdę na kogoś, kto sobie nie radzi”, prośba nie padnie. Nie dlatego, że mężczyzna jest gruboskórny, tylko dlatego, że wykonał kalkulację kosztów i wyszła mu na niekorzyść. Cała robota do zrobienia polega na zmianie tej kalkulacji.
Kryzys u mężczyzn często nie wygląda na kryzys
Przegląd systematyczny zespołu Seidlera, opublikowany w 2016 roku w „Clinical Psychology Review”, zebrał badania nad wpływem norm męskości na szukanie pomocy w depresji. Z unikaniem terapii najsilniej wiązały się dwa elementy: przymus samowystarczalności i kontrola emocjonalna. Autorzy zwracają też uwagę na coś, co utrudnia sprawę jeszcze bardziej — u części mężczyzn depresja przebiega inaczej niż w podręcznikowym opisie smutku i wycofania.
Zamiast przygaszenia pojawia się rozdrażnienie i wybuchy złości o drobiazgi. Zamiast rozmowy o samopoczuciu — sztywnienie w rutynie, dłuższe wieczory z alkoholem, ucieczka w nadgodziny albo w trening dociągnięty do granicy przetrenowania. Otoczenie czyta to jako trudny okres w pracy. Sam zainteresowany czyta to dokładnie tak samo, więc problem nigdy nie zostaje nazwany problemem zdrowotnym i nikt po pomoc nie idzie.
Warto znać własne sygnały ostrzegawcze, bo są bardziej wiarygodne niż samoocena nastroju. Sen, który skrócił się o dwie godziny i tak zostało. Rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność i przestały. Rosnąca liczba wieczorów, po których nie pamiętasz, co robiłeś. Wybuchy nieproporcjonalne do bodźca. Każdy z tych punktów osobno nic nie znaczy, ale trzy naraz przez kilka tygodni to konkretna informacja.
Trzy zdania, które trzymają cię przy ścianie
Przegląd barier w szukaniu pomocy autorstwa Gulliver i współpracowników, opublikowany w 2010 roku w „BMC Psychiatry”, wskazał kilka przeszkód powracających w badaniach: stygmatyzację, słabą orientację w tym, czym w ogóle są zaburzenia psychiczne, oraz silne przywiązanie do radzenia sobie samemu. U mężczyzn brzmią one mniej więcej tak.
- „Poradzę sobie sam”. Zwykle prawda, przez jakiś czas. Kłopot w tym, że to zdanie nie ma daty ważności i człowiek powtarza je przez trzy lata, licząc od momentu, w którym przestało być prawdziwe. Ustaw sobie termin: jeśli za miesiąc będzie tak samo, dzwonię.
- „To jeszcze nie jest wystarczająco poważne”. Poradnia psychologiczna nie jest oddziałem ratunkowym i nie trzeba spełniać progu wejścia. Do fizjoterapeuty idziesz z bolącym barkiem, a nie z zerwanym ścięgnem, i nikt nie ma pretensji, że przyszedłeś za wcześnie.
- „Nie wiem, jak to nazwać”. Nie musisz. Opisanie objawów wystarcza w zupełności: nie śpię, nie mam na nic siły, wkurza mnie wszystko. Nazwanie tego jest zadaniem specjalisty, nie twoim.
Jak poprosić o pomoc, żeby to zadziałało
Proszenie o pomoc jest umiejętnością, a umiejętności się ćwiczy. Poniższe rzeczy zmniejszają opór po obu stronach rozmowy — twój i tej osoby, do której się zwracasz.
- Jedna osoba, nie forum. Wrzucanie tematu w grupową rozmowę przy stole prawie zawsze kończy się żartem, bo grupa nie wie, jak zareagować. Wybierz jednego człowieka i jedną sytuację bez publiczności: samochód, spacer, warsztat.
- Powiedz, czego konkretnie chcesz. „Kiepsko się czuję” stawia rozmówcę pod ścianą. „Chcę ci o czymś powiedzieć i potrzebuję tylko, żebyś posłuchał, bez rad” albo „szukam psychologa i nie ogarniam, od czego zacząć” daje mu wykonalne zadanie.
- Ogranicz to w czasie. „Masz kwadrans?” działa lepiej niż otwarta deklaracja, że chcesz porozmawiać. Krótka rama zdejmuje z was obu obawę, że rozmowa nie będzie miała końca.
- Zacznij od faktów. Sen, praca, waga, alkohol, ile razy w tygodniu wychodzisz z domu. Fakty są łatwiejsze do wypowiedzenia niż uczucia, a i tak prowadzą w to samo miejsce.
- Do lekarza idź z notatką. Wypisz na kartce, od kiedy trwa, co się zmieniło i co próbowałeś zrobić. Wizyta w ramach NFZ trwa krótko, a kartka chroni przed tym, że wyjdziesz z gabinetu, nie powiedziawszy najważniejszego. Do psychiatry w Polsce nie potrzebujesz skierowania.
- Nie oceniaj po pierwszej próbie. Jeden kumpel spanikuje, drugi obróci w żart, trzeci okaże się dokładnie tym, kogo potrzebowałeś. To samo dotyczy terapeutów — pierwszy nie musi być właściwy i zmiana nie jest porażką.
Warto też odwrócić perspektywę. Jeśli chcesz, żeby twoi znajomi mówili ci o trudnych rzeczach, ktoś musi zacząć. Mężczyźni bardzo często odkrywają, że po ich własnym wyznaniu z drugiej strony sypie się lawina podobnych historii, o których nikt wcześniej nie wspominał, bo każdy był przekonany, że jest w tym sam.
Kiedy nie ma na co czekać
Wszystko powyżej dotyczy sytuacji, w których jest czas na powolne ruchy. Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, ten czas się kończy i nie jest to moment na samodzielne przepracowywanie tematu ani na czekanie, aż samo przejdzie.
Pod numerem 116 123 działa Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych. Jest bezpłatny, anonimowy i czynny całą dobę, siedem dni w tygodniu. Ta sama pomoc jest dostępna w formie czatu na platformie 116sos.pl, prowadzonej przez NASK. Jeśli zagrożenie życia jest bezpośrednie — twoje albo kogoś bliskiego — dzwoń pod 112.
Statystyka z początku tego tekstu ma jedną cechę, o której łatwo zapomnieć: składa się z pojedynczych decyzji o tym, żeby nic nie mówić. Każda rozmowa odbyta zamiast przemilczana przesuwa tę liczbę o jeden w dobrą stronę. Twoja też.
Źródła:
- W 2025 roku w Polsce odnotowano 4776 samobójstw zakończonych zgonem, w tym 3975 mężczyzn i 801 kobiet (83,2 proc. mężczyzn). W latach 2017-2025 udział mężczyzn wynosił od 83,2 do 86,3 proc. — Komenda Główna Policji, Biuro Kryminalne, Statystyka Policji — Zamachy samobójcze od 2017 roku (plik: zamachy samobójcze zakończone ZGONEM — stan cywilny, wykształcenie, praca/nauka, 2017-2025) 2026
- W 2025 roku w Polsce odnotowano 14 935 zamachów samobójczych ogółem (próby i zakończone zgonem), w tym 9385 mężczyzn (62,8 proc.) i 5550 kobiet. Zestawienie z danymi o zgonach daje odsetek zamachów zakończonych śmiercią: ok. 42 proc. u mężczyzn (3975/9385) i ok. 14 proc. u kobiet (801/5550). — Komenda Główna Policji, Biuro Kryminalne (wyliczenie własne na podstawie danych KGP), Statystyka Policji — Zamachy samobójcze od 2017 roku (plik: zamachy samobójcze — stan cywilny, wykształcenie, info o pracy/nauce, 2017-2025) 2026
- W 2021 roku na świecie z powodu samobójstwa zmarło 727 tysięcy osób; wśród mężczyzn w wieku 15-29 lat samobójstwo było trzecią najczęstszą przyczyną zgonu. — World Health Organization, Suicide worldwide in 2021: global health estimates 2025
- Mężczyźni nie unikają szukania pomocy w sposób jednolity — robią to wybiórczo, zależnie od kontekstu: tego, czy problem dotyka rdzenia ich tożsamości, czy inni mężczyźni mają podobnie i czy prośba obniży ich status w grupie. — Addis M. E., Mahalik J. R., American Psychologist 2003
- W przeglądzie systematycznym badań nad rolą norm męskości w szukaniu pomocy w depresji najsilniej z unikaniem terapii wiązały się samowystarczalność i kontrola emocjonalna; część mężczyzn prezentuje też nietypowy obraz depresji. — Seidler Z. E., Dawes A. J., Rice S. M., Oliffe J. L., Dhillon H. M., Clinical Psychology Review 2016
- Do najczęściej raportowanych barier w szukaniu pomocy psychicznej należą stygmatyzacja, niska wiedza o zdrowiu psychicznym oraz preferowanie samodzielnego radzenia sobie z problemem. — Gulliver A., Griffiths K. M., Christensen H., BMC Psychiatry 2010
- Numer 116 123 to Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych: bezpłatny, anonimowy, dostępny 24/7; wsparcie dostępne także przez czat i formularz na platformie 116sos.pl prowadzonej przez NASK. — NASK (we współpracy z Instytutem Psychologii Zdrowia PTP i Niebieską Linią), finansowanie: Ministerstwo Cyfryzacji, Platforma 116sos.pl 2026

