Trening nastolatków: kiedy zacząć, jak ćwiczyć bezpiecznie i kiedy na siłownię

hero

W pigułce: Trening nie hamuje wzrostu ani nie niszczy kręgosłupa — dziecko może ćwiczyć praktycznie w każdym wieku, jeśli robi to rozsądnie i pod okiem kompetentnej osoby. Kluczem jest dobór formy ruchu do wieku i czujność rodzica.

  • Mit, że trening siłowy zahamuje wzrost lub zniszczy kręgosłup, nie ma pokrycia w badaniach — poza sportowym podnoszeniem ciężarów poniżej około 7. roku życia można praktycznie wszystko.
  • Gry i zabawy ruchowe od chwili, gdy dziecko chodzi i biega; trening ciężarem ciała mniej więcej do 9. roku życia i dalej; 9-12 lat systemy podwieszane (TRX) i guma oporowa; budowa mięśni około 14-15 lat.
  • Wiek wejścia na siłownię to kwestia regulaminu klubu — najczęściej 14 lat, sieciówki 16.
  • Dla dzieci i początkujących świetnie sprawdza się metoda z kilkunastoma ćwiczeniami po jednej serii i około 20 powtórzeń z małym ciężarem, bo nie przeciąża i utrzymuje uwagę dziecka.
  • Rodzic może w domu ocenić postawę: symetria barków i bioder, ustawienie stóp, skłon w przód, sposób chodzenia, ścieranie butów i pozycja głowy przy telefonie.
  • Czerwone flagi to obsesja ciała, trening do upadku, liczenie kalorii, a przy dopingu nagły przyrost kilkunastu kg, maskulinizacja i trądzik na plecach oraz barkach.
  • Trzy rady dla nastolatka: słuchać kompetentnej osoby, unikać używek i zadbać o sen, odżywianie i pełne zaangażowanie w trening.

Artykuł powstał na podstawie rozmowy Szymona Mosznego z Adrianem Markowiczem, trenerem personalnym, szkoleniowcem i nauczycielem WF, który na co dzień pracuje głównie z nastolatkami.

Jego najmłodszy podopieczny ma 9 lat, najstarszy 17. To ustalenia praktyka, który sięgnął też do badań naukowych i oficjalnych danych o sprawności dzieci, dlatego warto potraktować je jako rzetelny punkt wyjścia. Zaznaczmy od razu: przy wadach postawy, skoliozie czy innych niepokojących sygnałach decyzje o treningu najlepiej podejmować w porozumieniu z fizjoterapeutą lub lekarzem.

Mit, który słyszy niemal każdy nastolatek

Większość młodych, którzy chcą ćwiczyć ciężko i zbudować formę, prędzej czy później słyszy od rodziców to samo: nie trenuj za mocno, bo zahamujesz wzrost, przeciążysz kręgosłup, zrobisz sobie krzywdę. Ten lęk jest zrozumiały, ale nie ma pokrycia w faktach. Rodzicom najczęściej staje przed oczami obraz sztangi na karku i strach, że dziecko „przestanie rosnąć”. Tymczasem trening nastolatka wcale nie musi tak wyglądać.

Adrian Markowicz opowiada o przypadku, który uruchomił jego zainteresowanie tematem. Zaczął trenować syna przyjaciela, chłopaka z kilkoma wadami postawy. Efekt był podwójny: dzieciak ładnie się wyprostował, a przy okazji oderwał się od konsoli i telefonu, mniej czasu spędzał w tym, co trener nazywa „chmurą dopaminową”. Z tą chmurą wiąże się kryzys motywacji, niedokańczanie zadań, kłopoty z zapamiętywaniem — bo mózg dostaje ciągłe mikrostrzały dopaminy. Ruch okazał się tu odtrutką. Po dwóch latach chłopak trenuje już regularnie i idzie w stronę sportu sylwetkowego, a jego kręgosłup ma się dobrze.

Do około 16. roku życia ciało jest bardzo plastyczne — kręgosłup i stawy pozwalają, pracując różnicą napięć mięśniowych, sporo skorygować. To argument nie przeciw treningowi, lecz za nim, o ile jest prowadzony z głową.

Co w jakim wieku: od zabaw ruchowych do budowy mięśni

Najprostsza odpowiedź na pytanie, kiedy zacząć, brzmi: właściwie od zawsze, tylko formą dopasowaną do wieku. Markowicz przejrzał dostępne badania na temat tego, w jakim wieku można intensywniej uprawiać sport, i wniosek go zaskoczył: można praktycznie wszystko. Jedyne, co nauka wyraźnie odradza, to sportowe podnoszenie ciężarów poniżej mniej więcej 7. roku życia. Reszta jest kwestią rozsądnego doboru bodźców.

  • Gry i zabawy ruchowe — od momentu, gdy dziecko chodzi i biega.
  • Trening ciężarem własnego ciała — spokojnie do około 9. roku życia, a przecież i później, bo ćwiczenia funkcjonalne są świetne w każdym wieku.
  • Między 9. a 12. rokiem życia — systemy podwieszane typu TRX oraz guma oporowa; z oporem trenują nawet dziewięciolatkowie.
  • Przed okresem pokwitania i w jego trakcie — można zacząć wprowadzać małe obciążenia i treningi oporowe.
  • Około 14-15 lat — dobry moment na wejście w budowę mięśni i hipertrofię.
Zobacz:  Testy sprawnościowe: twardziel czy przeciętniak?

Dlaczego akurat TRX między 9. a 12. rokiem życia? Bo w ćwiczeniach na taśmach pracujemy w odciążeniu — grawitacja pomaga dozować ciężar własnego ciała, a rzadko pojawia się obciążenie osiowe kręgosłupa z góry. Dla rozwijającego się organizmu to bezpieczne i wygodne rozwiązanie. Warto też pamiętać, że gimnastycy od najmłodszych lat pracują ciężarem ciała na kółkach czy poręczach, a to wcale nie jest mała masa — więc odpowiednio prowadzony opór nie jest dla dziecka zagrożeniem.

Budowa mięśni około 14-15 lat to nie przypadek. To wiek, w którym pojawia się dojrzałość emocjonalna na tyle duża, że chłopak chce dobrze wyglądać i podobać się, budzi się zainteresowanie płcią przeciwną, a po pokwitaniu rośnie poziom męskich hormonów i naturalna chęć rywalizacji. To wszystko sprawia, że nastolatek mocniej angażuje się w trening. U dzieci, które wcześniej uprawiały jakiś sport, po hipertrofię można sięgnąć nawet rok czy dwa wcześniej — ich aparat ruchu jest już rozćwiczony i uelastyczniony. Wiele zależy od indywidualnej sytuacji: stanu odżywienia, wcześniejszej aktywności, ogólnej kondycji organizmu.

Od kiedy na siłownię

Tu odpowiedź jest prosta i nie ma nic wspólnego z fizjologią. Dolny limit wieku na siłowni to kwestia regulaminu klubu. Najczęściej jest to 14 lat, a niektóre kluby sieciowe stawiają granicę na 16 lat. Markowicz podkreśla, że sam nie widzi twardego dolnego limitu w pracy z dzieckiem — jego własna granica to około 9 lat, bo to moment, w którym można sensownie pracować nad podstawowymi wzorcami ruchowymi. Ćwiczenia ciężarem własnego ciała, które nie robią nic więcej niż to, co dziecko i tak wykonuje, poznając świat, może wykonywać nawet siedmiolatek.

Metoda dla dzieci i początkujących: dużo ćwiczeń, po jednej serii

Zamiast klasycznego schematu kulturystycznego, czyli jedno ćwiczenie w kilku seriach, dla dzieci i całkiem początkujących świetnie sprawdza się metoda, w której robi się kilkanaście ćwiczeń, ale każde tylko w jednej serii po około 20 powtórzeń. Skoro powtórzeń jest sporo, ciężar musi być mały — mowa o 2,5 do 5 kg w danym ćwiczeniu. Taki układ nie przeciąża aparatu ruchu, a jednocześnie mocno stymuluje ciało do pracy.

Drugą zaletą jest różnorodność. Kilkanaście różnych ćwiczeń pozwala przepracować ciało w wielu płaszczyznach ruchu, zamiast katować cztery serie przysiadów ze sztangą i zamykać temat. Dla dziecka to ma jeszcze jeden wymiar: układ nerwowy dopiero się kształtuje, dzieci są niecierpliwe, a wokół czyha mnóstwo rozpraszaczy. Uwagę dziecka trudno złapać, a bardzo łatwo stracić — ciągła zmiana bodźców sprawia, że trening pozostaje ciekawy i utrzymuje jego skupienie.

Zobacz:  Kurs instruktora fitness: twój pierwszy krok w karierze sportowej

Dobierając ćwiczenia, warto zadbać o różne wzorce i płaszczyzny. W praktyce mogą to być:

  • goblet squat,
  • wykroki,
  • przysiad w rozkroku (split squat),
  • mostek biodrowy,
  • ćwiczenia na stabilizację stawu skokowego,
  • ćwiczenia asymetryczne oraz antyrotacyjne i antyzgięciowe, angażujące mięśnie tułowia.

Wady postawy: dlaczego jest ich coraz więcej

Dane, które przytacza Markowicz, robią wrażenie. W latach 90. jakąkolwiek wadę postawy miało około 18 procent dzieci w szkole podstawowej, a około 95 procent było na tyle sprawnych, że potrafiło wykonać prosty przewrót w przód, w tył czy inne podstawowe ćwiczenia gimnastyczne. Dziś ostatnie dane pokazują, że aż 90 procent nastolatków w Polsce ma po dwie wady postawy. Nie jedną — dwie, a jedna często pociąga za sobą drugą, gdy różnice napięć mięśniowych się pogłębiają.

Sporą część odpowiedzialności ponosi telefon i wspomniana „chmura dopaminowa”: godziny w pochylonej pozycji, mało ruchu, głowa wysunięta w stronę ekranu. Problemem nie jest zła wola rodziców — najczęściej po prostu nikt nie zwraca uwagi na wczesne sygnały. A wyłapać je najłatwiej właśnie na starcie: na stopie, na kolanie, na biodrze.

Jak rodzic może sam sprawdzić postawę dziecka w domu

Do wstępnej oceny nie trzeba być ekspertem ani wykonywać profesjonalnych testów. Wystarczy uważne oko i kilka prostych obserwacji, które może zrobić każdy rodzic, niezależnie od tego, czym się zajmuje na co dzień.

  • Postaw dziecko tyłem do siebie i sprawdź symetrię: czy barki są na jednym poziomie, czy biodra są równo. Przy staniu w bieliźnie zobacz, czy wystające kości biodrowe (kolce biodrowe) są ustawione symetrycznie.
  • Poproś, by stanęło luźno, i przyjrzyj się stopom: czy są w jednej linii, czy jedna nie jest wysunięta do przodu, czy jedna nie jest bardziej zrotowana na zewnątrz — to może świadczyć o przykurczach mięśni.
  • Zrób klasyczny skłon w przód i sprawdź, czy wyrostki kolczyste kręgosłupa układają się w jednej linii.
  • Poobserwuj, jak dziecko chodzi: czy któraś stopa nie koślawi do środka albo nie przenosi ciężaru na łuk zewnętrzny. Popatrz też z tyłu i zobacz, jak nosi plecak.
  • Weź buty i obejrzyj podeszwy od tyłu: czy ścierają się równomiernie, czy jeden bardziej do wewnątrz niż drugi. Nierówne ścieranie to sygnał, że jedna kończyna jest inaczej obciążana.
  • Usiądź z boku i zobacz, jak dziecko ogląda telewizję albo siedzi z telefonem — jak ustawia głowę względem klatki piersiowej.

Markowicz radzi zacząć od stóp, bo to tam często zaczynają się problemy, które potem wędrują wyżej — na kolana, biodra i kręgosłup. Ważne jest też, by wyciągać z obserwacji wnioski z refleksją. Bardziej zdarty lewy but zwykle znaczy, że lewa kończyna jest mocniej eksploatowana, ale nie zawsze — u dziecka grającego lewą nogą w piłkę to prawa noga bywa nogą podporową i wykonuje większą pracę. Sam fakt, że coś jest asymetryczne, to sygnał do przyjrzenia się, a nie do paniki. Przy realnych podejrzeniach wady warto skonsultować dziecko z fizjoterapeutą.

Zobacz:  Trening siłowy: duże mięśnie mogą więcej

Czerwone flagi: obsesja i doping

Trening dzieci ma ogromne plusy, ale bywa też moment, w którym pasja zaczyna zamieniać się w obsesję. Najczęściej dzieje się to koło 16-17 roku życia, gdy nastolatek wkręca się w środowisko siłowni i zaczyna szukać wiedzy — a pierwszym źródłem są dla niego TikTok i YouTube, gdzie treści bywają mądre, ale bywają też kręcone pod kontrowersję i klikalność. Na co uważać:

  • obsesja na punkcie własnego ciała,
  • trening do upadku mięśniowego i przeciążanie organizmu oraz układu nerwowego,
  • obsesyjne liczenie kalorii.

Osobny sygnał to podejrzenie dopingu. Do trenera napisał kiedyś ojciec 16-latka, który w bardzo krótkim czasie nabrał kilkanaście kilogramów masy i wyciska ponad 100 kg. Na co zwrócić uwagę:

  • nagły przyrost kilkunastu kilogramów masy w krótkim czasie — to poważna czerwona flaga wskazująca na środki podawane z zewnątrz,
  • gwałtowna maskulinizacja i zmiana rysów twarzy, tak że nastolatek wygląda na wyraźnie starszego,
  • trądzik pojawiający się na plecach i barkach, a nie tylko w okolicach twarzy — bo zwykły młodzieńczy trądzik występuje głównie na twarzy, więc łatwo go pomylić.

Tu ważne zastrzeżenie: samo wyciskanie 100 kg w wieku 16 lat nie jest dowodem dopingu. Istnieją silni nastolatkowie bez żadnych wspomagaczy — dobra genetyka plus solidny trening, poważne podejście do odżywiania i regeneracji potrafią dać taki efekt. Nie warto więc oskarżać pochopnie. Kluczowa jest tu rola trenera jako autorytetu: jeśli zdąży zbudować zaufanie, zanim pojawi się obsesyjność, będzie w stanie w porę zahamować nastolatka. Na tym etapie sam rodzic bywa już za słabym autorytetem, a zwykła rozmowa nie wystarczy — musi to być rozmowa z konkretnymi argumentami.

Jak wybrać trenera i trzy rady dla nastolatka

Apel do rodziców brzmi jednoznacznie: nie bójcie się posyłać dzieci na trening siłowy, bo w późniejszym życiu mogą wam za to podziękować. Jest jednak warunek — sprawdzajcie kompetencje trenera, do którego trafia dziecko. Podstawą jest jego wiedza i przede wszystkim podejście prozdrowotne. To ono decyduje o tym, czy trening będzie budował zdrowie, czy je nadwyrężał.

Na koniec trzy rady, które Markowicz daje 14-15-latkom, którzy chcą trenować skuteczniej:

  • słuchać kogoś kompetentnego — znaleźć dobrego trenera albo poprosić o pomoc rodzica związanego ze sportem, który może być autorytetem,
  • unikać używek — 15 lat to wiek prób, a używki niczego dobrego nie wnoszą i upośledzają sport,
  • zadbać o higienę życia codziennego: dużo snu, odpowiednie odżywianie i właściwa ilość białka, plus pełne zaangażowanie w trening, a nie chodzenie raz w tygodniu z doskoku.

Podsumowanie: ciało jest stworzone do ruchu

Wniosek z całej rozmowy jest spójny: w każdym wieku można i warto ćwiczyć, a nie ma wieku, od którego dopiero wolno zacząć. Nasze ciało jest stworzone do ruchu — kiedyś trzeba było wybiec z jaskini, coś dogonić i zanieść do domu, żeby przeżyć, więc jesteśmy zaprojektowani do wysiłku i pracy oporowej. Ciało działa jak samochód: nieużywane szybciej się psuje. Przy rozsądnym podejściu, dobrym trenerze i czujności rodzica nie ma negatywnych konsekwencji uprawiania sportu przez dzieci — są same korzyści. A wszelkie wątpliwości dotyczące wad postawy czy skoliozy zawsze warto skonsultować ze specjalistą.

Share this article
Shareable URL
Prev Post

Styl: letni garnitur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next