W pigułce: Piętnaście filmów fabularnych, które naprawdę dotykają depresji, żałoby i kryzysu psychicznego — od „Zwyczajnych ludzi” po „Ostatnią rodzinę”. Z krótkim opisem, o czym są i dla kogo.
- Lista ułożona chronologicznie, od 1980 do 2016 roku — każdy tytuł zweryfikowany co do roku, reżysera i fabuły.
- Depresja u mężczyzn częściej wygląda na złość, picie i pracoholizm niż na smutek — i dokładnie to pokazują „Podziemny krąg”, „Dzień świra” czy „Manchester by the Sea”.
- Trzy polskie pozycje: „Dzień świra”, „Sala samobójców” i „Ostatnia rodzina”.
- Lżejszy start: „Mała Miss”, „Poradnik pozytywnego myślenia”, „Mężczyzna imieniem Ove”. Najcięższe: „Melancholia” i „Ostatnia rodzina”.
- Film nie zastępuje terapii — przy objawach trwających ponad dwa tygodnie idź do lekarza rodzinnego lub psychiatry (bez skierowania).
- Kryzys tu i teraz: całodobowe Centrum Wsparcia 800 70 2222, telefon zaufania dla młodzieży 116 111, zagrożenie życia — 112.
Depresja u mężczyzn rzadko wygląda tak, jak podpowiada wyobraźnia. Częściej niż płacz jest złość, picie, praca po godzinach i konsekwentne odsuwanie od siebie ludzi, którzy podchodzą za blisko. Dlatego dobre kino o depresji bywa użyteczne: pokazuje mechanizm od środka, bez ulotki i bez moralizowania. Czasem podsuwa słowa, których sam nie umiesz znaleźć, a czasem pozwala po prostu pokazać komuś palcem ekran i powiedzieć: tak mniej więcej u mnie to wygląda.
Poniższa lista nie jest rankingiem „najsmutniejszych filmów świata”. To piętnaście produkcji, które faktycznie dotykają depresji, żałoby albo kryzysu psychicznego i robią to bez ściemy — ułożonych chronologicznie, od 1980 do 2016 roku.
Zanim włączysz: film to nie terapia
Jedna rzecz na wstępie, bez owijania. Film potrafi nazwać problem, uruchomić rozmowę i zdjąć poczucie, że jesteś jedyny na świecie z takim bałaganem w głowie. Nie leczy. Jeśli od tygodni nie masz siły, nic cię nie cieszy, śpisz źle albo za dużo, a myśl o tym, że mogłoby cię nie być, wraca — potrzebujesz człowieka, nie seansu. Konkretne miejsca, w które można się zwrócić, znajdziesz na końcu tekstu.
Druga uwaga: kilka pozycji z tej listy jest naprawdę ciężkich. Jeśli akurat jesteś w dołku, zacznij od tych lżejszych — „Mała Miss”, „Poradnik pozytywnego myślenia”, „Mężczyzna imieniem Ove” — a „Melancholię” czy „Ostatnią rodzinę” zostaw na lepszy moment.
15 filmów o depresji, które warto obejrzeć
1. „Zwyczajni ludzie” (1980), reż. Robert Redford
Conrad (Timothy Hutton) przeżył wypadek na jeziorze, w którym zginął jego starszy brat. Wraca do domu po próbie samobójczej i po szpitalu, do zamożnej rodziny z Illinois, która za wszelką cenę udaje, że wszystko jest w porządku. Resztę filmu wypełniają mozolne rozmowy z psychiatrą (Judd Hirsch) i powolny rozpad rodzinnej fasady. Reżyserski debiut Roberta Redforda, nagrodzony Oscarem dla najlepszego filmu, to do dziś jeden z najuczciwszych obrazów terapii w kinie: bez olśnień, z pacjentem, który tygodniami nie chce powiedzieć nic konkretnego.
2. „Buntownik z wyboru” (1997), reż. Gus Van Sant
Will Hunting (Matt Damon) sprząta korytarze MIT i rozwiązuje na tablicy zadania, z którymi nie radzą sobie profesorowie. Ma też wybuchy agresji, kartotekę na policji i sposób bycia skutecznie odstraszający każdego, kto podejdzie za blisko. Robin Williams jako terapeuta Sean Maguire nie próbuje go naprawić — po prostu przeczekuje kolejne uniki i żarty. Film o facecie, który woli rozwalić relację, niż zaryzykować, że sam zostanie zraniony. Oscary za scenariusz i za drugoplanową rolę Williamsa.
3. „Podziemny krąg” (1999), reż. David Fincher
Formalnie film o bijatykach i mydle, w praktyce najlepszy kinowy portret męskiej anhedonii. Bezimienny narrator (Edward Norton) nie sypia od miesięcy, nic nie czuje i chodzi na spotkania grup wsparcia dla nieuleczalnie chorych, bo tylko tam potrafi się rozpłakać. Dopiero na tym gruncie pojawia się Tyler Durden (Brad Pitt). Obejrzyj go z tej perspektywy, a nie jako poradnik męskości — Fincher pokazuje mężczyznę, który zamiast poprosić o pomoc, woli wymyślić sobie drugą osobowość.
4. „Godziny” (2002), reż. Stephen Daldry
Trzy kobiety, trzy epoki i jedna książka: „Pani Dalloway”. Virginia Woolf (Nicole Kidman) pisze powieść i przegrywa z własną chorobą, Laura Brown (Julianne Moore) jest w ciąży i nie potrafi wytrzymać we własnym idealnym domu, Clarissa (Meryl Streep) organizuje przyjęcie dla umierającego przyjaciela, poety Richarda (Ed Harris). Film pokazuje rzecz, która rzadko trafia na ekran: depresja nie zawsze wygląda na cierpienie. Bywa szarą niezdolnością do bycia obecnym we własnym życiu, nawet gdy z zewnątrz wszystko się zgadza.
5. „Dzień świra” (2002), reż. Marek Koterski
Adaś Miauczyński (Marek Kondrat) — polonista, rozwodnik, człowiek, który liczy wszystko dookoła i nienawidzi siebie równie mocno jak sąsiadów zza ściany. Film jest groteską i komedią, więc śmiejesz się przez pierwsze pół godziny, dopóki nie zorientujesz się, ile z tego rozpoznajesz. Poranna złość, monolog wygłaszany pod nosem, poczucie krzywdy i całkowita niezdolność do zmiany czegokolwiek. Polskie kino nie ma lepszego portretu mężczyzny zamkniętego w błędnym kole frustracji.
6. „Mała Miss” (2006), reż. Jonathan Dayton i Valerie Faris
Komedia drogi, w której wujek Frank (Steve Carell), wykładowca i badacz twórczości Prousta, trafia pod opiekę siostry po nieudanej próbie samobójczej, a nastoletni Dwayne od miesięcy nie odzywa się do nikogo. Rodzina pakuje się do rozklekotanego busa, żeby mała Olive wystartowała w konkursie piękności. Film jest naprawdę zabawny, ale najmocniejsza jest cicha rozmowa Franka z Dwayne’em o tym, że lata cierpienia bywają jedynym okresem, z którego człowiek się czegoś nauczył.
7. „Samotny mężczyzna” (2009), reż. Tom Ford
Jeden dzień z życia George’a Falconera (Colin Firth), wykładowcy literatury w Kalifornii 1962 roku, który od miesięcy nie potrafi pozbierać się po śmierci wieloletniego partnera. Wychodzi z domu z postanowieniem, że ten dzień będzie ostatni: porządkuje dokumenty, wybiera garnitur, dopina szczegóły. Reżyserski debiut Toma Forda jest wystylizowany do granic, ale w głowie zostaje co innego: nienaturalny spokój bohatera, który przychodzi po podjęciu decyzji i który bliscy najczęściej biorą za poprawę.
8. „Melancholia” (2011), reż. Lars von Trier
Justine (Kirsten Dunst) rozpada się na własnym weselu: nie potrafi udawać radości, choć wszyscy dookoła właśnie tego od niej oczekują. W drugiej połowie filmu na Ziemię leci planeta Melancholia, a osoba chora okazuje się jedyną, która zachowuje zimną krew. Von Trier pisał scenariusz po własnym epizodzie depresyjnym i to widać — nie tłumaczy choroby, tylko narzuca widzowi jej rytm: ciężki, spowolniony, obojętny. Świetny film i fatalny wybór na wieczór, kiedy szukasz ulgi.
9. „Sala samobójców” (2011), reż. Jan Komasa
Dominik (Jakub Gierszał) po upokorzeniu przed całą szkołą przestaje wychodzić z pokoju i przenosi się do wirtualnego świata prowadzonego przez tajemniczą Sylwię (Roma Gąsiorowska). Komasa nakręcił to w czasach, gdy o wpływie internetu na nastolatków prawie się nie mówiło, i trafił bezbłędnie: chłopak z dobrego domu, rodzice zajęci karierą, pomocy szuka wszędzie, tylko nie tam, gdzie mogłaby nadejść. Jeśli masz nastoletniego syna, obejrzyj to razem z nim — jako pretekst do rozmowy, nie zamiast niej.
10. „Charlie” (2012), reż. Stephen Chbosky
Charlie (Logan Lerman) zaczyna liceum po samobójczej śmierci przyjaciela i po pobycie w szpitalu, o którym nie chce mówić. Ratuje go dwójka starszych od niego outsiderów, Sam i Patrick, ale przeszłość i tak wraca. Chbosky ekranizował własną powieść i najlepiej wychodzi mu rzecz najmniej oczywista: pokazanie, że depresja nastolatka nie zawsze wygląda na smutek. Czasem to chłopak uprzejmy dla wszystkich, wyczuwający cudze potrzeby, który nie umie powiedzieć ani zdania o tym, czego chce sam.
11. „Poradnik pozytywnego myślenia” (2012), reż. David O. Russell
Pat (Bradley Cooper) wychodzi ze szpitala psychiatrycznego po epizodzie choroby afektywnej dwubiegunowej, wraca do rodziców i za wszelką cenę próbuje odzyskać żonę. Poznaje Tiffany (Jennifer Lawrence), która przeżywa własną żałobę i ma na nią własne, niekoniecznie zdrowe sposoby. Filmowi zarzucano zbyt lekki ton, ale w jednym trafia idealnie: pokazuje rodzinę, która nie umie rozmawiać o chorobie i woli zająć się zakładami na mecz. Rola Jennifer Lawrence przyniosła jej Oscara.
12. „Mężczyzna imieniem Ove” (2015), reż. Hannes Holm
Sześćdziesięcioletni Ove (Rolf Lassgård) traci pracę na kolei, niedawno pochował żonę i systematycznie próbuje odebrać sobie życie. Za każdym razem przeszkadzają mu sąsiedzi — z pretensjami, z jedzeniem, z prośbą o podwiezienie do szpitala. Szwedzka adaptacja powieści Fredrika Backmana, dwukrotnie nominowana do Oscara. Film o mężczyźnie, który wraz z żoną stracił jedyną osobę, z jaką naprawdę rozmawiał — i o tym, że czasem ratuje cię nie terapia, tylko to, że ktoś uparcie czegoś od ciebie chce.
13. „Anomalisa” (2015), reż. Charlie Kaufman i Duke Johnson
Animacja poklatkowa dla dorosłych, jedna z najbardziej niepokojących na tej liście. Michael Stone jest autorem bestsellerowego poradnika o obsłudze klienta, jeździ po konferencjach, ma żonę i syna — i wszyscy ludzie wokół niego mają tę samą twarz oraz ten sam głos. Aż pewnego wieczoru spotyka kobietę, która brzmi inaczej. Kaufman zrobił z tego najprecyzyjniejszy obraz depresyjnego odrętwienia, jaki da się dziś obejrzeć: świat nie boli, świat po prostu przestał się od siebie różnić.
14. „Manchester by the Sea” (2016), reż. Kenneth Lonergan
Lee Chandler (Casey Affleck) jest złotą rączką w bostońskiej kamienicy, mieszka w suterenie i regularnie wdaje się w bójki w barach. Po śmierci brata musi wrócić do rodzinnego miasteczka i zająć się nastoletnim bratankiem. Powód, dla którego stamtąd uciekł, poznajemy dopiero w połowie filmu. Lonergan robi rzecz odważną: odmawia bohaterowi katharsis. Scena, w której Lee wprost przyznaje, że nie potrafi sobie z tym poradzić, należy do najuczciwszych momentów w kinie o żałobie. Dwa Oscary.
15. „Ostatnia rodzina” (2016), reż. Jan P. Matuszyński
Prawie trzydzieści lat z życia Beksińskich: malarza Zdzisława (Andrzej Seweryn), jego żony Zofii (Aleksandra Konieczna) i syna Tomasza (Dawid Ogrodnik) — kultowego dziennikarza radiowego i tłumacza, który przez całe dorosłe życie zmagał się z depresją i kolejnymi próbami samobójczymi. Matuszyński nie robi z tego melodramatu. Pokazuje rodzinę, która kocha i jednocześnie nie umie pomóc, oraz ojca dokumentującego kamerą wszystko, łącznie z własną bezradnością.
Jak oglądać takie filmy, żeby coś z tego mieć
Po pierwsze: nie oglądaj ich seryjnie. Trzy takie tytuły w jeden weekend to nie kuracja, tylko dokładanie do pieca.
Po drugie: patrz nie na to, jak bohater cierpi, tylko co robi z tym cierpieniem. Will Hunting prowokuje, żeby go odrzucono. Miauczyński obwinia cały świat. Lee Chandler bije się w barach. Ove naprawia sąsiadom auta i udaje, że wszystko gra. To typowo męskie strategie i pewnie rozpoznasz w nich którąś swoją.
Po trzecie: jeśli oglądasz taki film, bo martwisz się o kogoś bliskiego, potraktuj go jako wstęp do rozmowy. Zdanie „obejrzałem coś i przypomniał mi się ty” jest dużo łatwiejsze do wypowiedzenia niż „martwię się o ciebie” — a otwiera dokładnie tę samą rozmowę.
Gdzie szukać pomocy
Jeżeli rozpoznajesz u siebie objawy trwające dłużej niż dwa tygodnie — brak energii, utrata zainteresowań, problemy ze snem i apetytem, drażliwość, poczucie bezsensu — pierwszym krokiem jest wizyta u lekarza rodzinnego albo bezpośrednio u psychiatry. Do psychiatry w Polsce nie potrzebujesz skierowania.
Jeśli potrzebujesz porozmawiać z kimś od razu, działa całodobowe i bezpłatne Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego prowadzone przez Fundację ITAKA — telefon 800 70 2222, dostępny jest też czat i kontakt mailowy przez stronę liniawsparcia.pl. Dla dzieci i młodzieży całodobowo działa telefon zaufania 116 111. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia — własnego lub czyjegoś — dzwoń pod 112.
Żaden film z tej listy nie zastąpi rozmowy z człowiekiem. Może za to zrobić rzecz, na którą wielu mężczyzn potrzebuje pretekstu: uświadomić, że to, co dzieje się w głowie, ma nazwę, jest opisane i daje się leczyć.
