W pigułce: Kaloryczność drinka to najmniej ciekawa część problemu. Alkohol na kilka godzin wyłącza spalanie tłuszczu, tłumi sygnał budujący mięsień po treningu i rozbija drugą połowę nocy — a wszystko zależy od dawki.
- Etanol nie ma w organizmie magazynu, więc ciało pali go w pierwszej kolejności. W badaniu Shelmeta (1988) utlenianie tłuszczu w całym ciele spadło o 79%, a po realistycznej dawce 24 g alkoholu w badaniu Siler (1999) o 73%.
- Alkohol po treningu tłumi syntezę białek mięśniowych: w badaniu Parr (2014) o 24% mimo jednoczesnego podania białka i o 37% przy węglowodanach — przy dawce 1,5 g/kg masy ciała, czyli około 12 standardowych drinków.
- Dawka działa jak przełącznik: 1 g/kg po ćwiczeniach ekscentrycznych pogłębiło spadek siły po 36 i 60 godzinach, a 0,5 g/kg nie zrobiło różnicy wobec grupy kontrolnej.
- Alkohol skraca zasypianie i pogłębia sen wolnofalowy w pierwszej połowie nocy, ale rozbija drugą połowę i opóźnia pierwszą fazę REM.
- „Jedno piwo zabija testosteron” to mit — po niskiej dawce testosteron w osoczu doraźnie rósł. Realnym problemem endokrynnym jest picie przewlekłe i związany z nim hipogonadyzm.
- Same kalorie z etanolu są mniejszym problemem niż to, co zjadasz w trakcie i po piciu, gdy utlenianie tłuszczu jest wygaszone.
Kaloryczność piwa to najczęściej powtarzany argument w tej dyskusji i akurat najmniej ciekawy. Alkohol robi z metabolizmem coś znacznie bardziej konkretnego: na kilka godzin przestawia organizm na inne paliwo, wycisza sygnał anaboliczny w mięśniu po treningu i psuje drugą połowę nocy. Każdy z tych efektów z osobna da się przeżyć. Razem tłumaczą, dlaczego u wielu osób obwód w pasie stoi w miejscu mimo poprawnie ułożonej diety.
Etanol to paliwo, którego organizm nie umie odłożyć
Alkohol nie ma w ciele własnego magazynu. Glukozę można schować w postaci glikogenu, tłuszcz w adipocytach, aminokwasy w puli białek. Etanol jest w większych stężeniach toksyczny, więc organizm traktuje jego usunięcie priorytetowo — a reszta paliw czeka w kolejce.
W klasycznym eksperymencie opublikowanym w „Journal of Clinical Investigation” w 1988 roku sześciu zdrowym mężczyznom podano dożylnie etanol razem z glukozą. Utlenianie tłuszczu w całym ciele spadło o 79 procent, utlenianie białka o 39 procent, a spodziewany po glukozie wzrost utleniania węglowodanów został wygaszony. Autorzy nazwali etanol paliwem preferowanym, które blokuje metabolizm pozostałych substratów.
Dożylny wlew to warunki laboratoryjne, więc ważniejsze jest to, co pokazało badanie ze znacznikami izotopowymi opublikowane w „American Journal of Clinical Nutrition” w 1999 roku. Dawka była realistyczna: 24 gramy alkoholu, mniej więcej dwa standardowe drinki. Utlenianie lipidów w całym ciele spadło o 73 procent, a uwalnianie wolnych kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej do osocza o 53 procent. Głównym sprawcą okazał się octan — produkt przemiany etanolu, który hamuje lipolizę i zmienia dobór paliwa przez tkanki.
Praktyczna konsekwencja jest inna, niż sugeruje popularne „piwo odkłada się na brzuchu”. Sam etanol w niewielkim stopniu zamienia się w tkankę tłuszczową. Problem polega na tym, że przez kilka godzin wstrzymuje spalanie tłuszczu, który już masz — i tego, który trafia na talerz razem z drinkiem.
Puste kalorie i to, co przychodzi razem z nimi
Gram czystego etanolu dostarcza około 7 kilokalorii, czyli więcej niż gram cukru czy białka. Półlitrowe piwo o mocy 5 procent zawiera niecałe 20 gramów alkoholu, co daje mniej więcej 140 kilokalorii z samego etanolu, zanim doliczysz węglowodany z brzeczki. Cztery takie piwa to poziom pełnowartościowego posiłku, którego praktycznie nikt nie wpisuje do dziennika żywieniowego.
Dane populacyjne są przy tym mniej dramatyczne, niż sugerowałaby sama arytmetyka. Przeglądowa praca opublikowana w „Current Obesity Reports” w 2015 roku podsumowuje, że picie lekkie i umiarkowane nie wiąże się z przyrostem tkanki tłuszczowej, natomiast picie ciężkie — dość konsekwentnie tak. Autorzy podkreślają, że wynik zależy od tego, kto pije i jak wygląda reszta jego stylu życia, a to oznacza, że średnia populacyjna niewiele mówi o twoim konkretnym przypadku.
Na redukcji liczy się jeszcze jeden mechanizm, którego żadna tabela kaloryczna nie pokaże. Alkohol rozluźnia kontrolę nad jedzeniem, a decyzje podejmowane po czwartym piwie rzadko dotyczą sałatki. Do bilansu wchodzi wtedy nie 140 kilokalorii, tylko tysiąc z okładem — dokładnie w oknie czasowym, w którym utlenianie tłuszczu jest wygaszone. To połączenie, a nie sam napój, robi robotę.
Po treningu alkohol wycisza sygnał budujący mięsień
Najlepiej opisane badanie w tym temacie ukazało się w „PLoS ONE” w 2014 roku. Ośmiu aktywnych fizycznie mężczyzn wykonywało trening oporowy połączony z pracą na rowerze, po czym w trzech różnych sesjach przyjmowało: samo białko serwatkowe, alkohol z białkiem albo alkohol z węglowodanami. Dawka alkoholu wynosiła 1,5 grama na kilogram masy ciała, co odpowiadało 12 ± 2 standardowym drinkom.
Tempo syntezy białek miofibrylarnych wzrosło po treningu w każdym z wariantów, ale w porównaniu z samym białkiem alkohol obniżył je o 24 procent przy jednoczesnym podaniu białka i o 37 procent przy węglowodanach. Fosforylacja mTOR dwie godziny po treningu była najwyższa w grupie z samym białkiem. Wniosek autorów jest jednoznaczny: alkohol tłumi odpowiedź anaboliczną w mięśniu szkieletowym, a dorzucenie porcji białka tego nie neutralizuje.
Efekt potwierdzono na poziomie sygnalizacji komórkowej. W pracy opublikowanej w „Journal of Strength and Conditioning Research” w 2017 roku dziewiętnastu trenujących siłowo uczestników (dziesięciu mężczyzn i dziewięć kobiet) wykonało ciężki trening nóg, po którym pobrano biopsje mięśnia. Alkohol osłabiał wywołaną ćwiczeniami aktywację szlaku mTORC1, przy czym efekt widoczny był tylko u mężczyzn.
Warto zachować proporcje. Dwanaście drinków to nie jest scenariusz „piwo do kolacji”, tylko porządna impreza, a badanie objęło ośmiu mężczyzn. Kierunek zjawiska jest jednak dobrze udokumentowany i spójny z tym, co widać w sygnalizacji komórkowej.
Siła wraca wolniej, kiedy mięsień jest już uszkodzony
Nowozelandzka seria badań Barnesa i współpracowników pokazuje, gdzie dokładnie przebiega granica dawki. W eksperymencie z 2010 roku dziesięciu mężczyzn wykonało 300 maksymalnych skurczów ekscentrycznych mięśnia czworogłowego, po czym wypiło napój zawierający 1 gram etanolu na kilogram masy ciała albo wersję bezalkoholową. Po 36 i 60 godzinach utrata średniego momentu szczytowego wynosiła 40,9–44,8 procent w grupie alkoholowej wobec 25,9–31,9 procent w kontrolnej.
Rok później ten sam zespół powtórzył protokół przy dawce o połowę niższej, czyli 0,5 grama na kilogram. Siła spadała w obu grupach identycznie, a alkohol nie pogorszył regeneracji w żadnym z mierzonych punktów czasowych. Dawka działa więc jak przełącznik, a nie jak suwak.
Kolejna praca tej grupy, z 2012 roku, wskazała częściowo nerwowe podłoże zjawiska. Poza samym spadkiem siły odnotowano obniżoną aktywację dowolną mięśnia, co sugeruje, że problemem jest również osłabiony napęd nerwowy, a nie wyłącznie stan włókien mięśniowych.
Sen i testosteron, czyli droga okrężna
Alkohol ma reputację środka nasennego i po części na nią zasługuje. Przegląd opublikowany w „Alcoholism: Clinical and Experimental Research” w 2013 roku potwierdza, że skraca czas zasypiania i konsoliduje sen w pierwszej połowie nocy, zwiększając udział snu wolnofalowego. Rachunek przychodzi później: druga połowa nocy jest wyraźnie bardziej rozbita, pierwsza faza REM opóźniona, a przy wyższych dawkach całkowity czas REM skrócony. Dla kogoś, kto trenuje regularnie, oznacza to gorszą jakość regeneracji i większe ryzyko, że następny trening odbędzie się na rezerwie.
Z testosteronem sprawa wygląda ciekawiej, niż powtarza internet. Teza „jedno piwo zabija testosteron” nie ma pokrycia w danych. W badaniu z 2003 roku trzynastu mężczyzn otrzymało niską dawkę alkoholu (0,5 g/kg) i testosteron w osoczu doraźnie wzrósł, przy jednoczesnym spadku androstendionu. Efekt znikał po zablokowaniu metabolizmu etanolu, co wskazuje na mechanizm związany ze zmianą stanu redoks w wątrobie.
To żaden argument za piciem. Prawdziwy problem endokrynny dotyczy skali przewlekłej: hipogonadyzm męski od dziesięcioleci opisywany jest jako najlepiej udokumentowany endokrynny skutek alkoholizmu, a nowsze przeglądy szczegółowo opisują zaburzenie osi podwzgórze–przysadka–gonady u osób nadużywających alkoholu. Różnica między kieliszkiem w sobotę a codziennym piciem jest tu różnicą jakościową.
Jak pić, jeśli i tak zamierzasz
Z zebranych danych wychodzi kilka praktycznych reguł. Nie są to zalecenia zdrowotne, tylko sposób ograniczenia strat treningowych u kogoś, kto podjął już decyzję.
- Pilnuj dawki, bo to ona przełącza efekt. Dla mężczyzny o masie 80 kilogramów granica z badań Barnesa (0,5 g/kg) to około 40 gramów etanolu, czyli mniej więcej dwa półlitrowe piwa. Powyżej tego poziomu zaczynają się mierzalne straty w powrocie siły.
- Odsuń picie od treningu uszkadzającego mięśnie. Wieczór po ciężkiej sesji nóg albo po sportach z dużym udziałem pracy ekscentrycznej to najgorszy możliwy moment.
- Zjedz porządny posiłek z białkiem przed wyjściem. Największą część kalorii z alkoholowego wieczoru dostarcza zwykle jedzenie po nim, a nie sam napój.
- Wpisz alkohol do bilansu jak każdy inny produkt. Etanol dostarcza energii, tylko nie sygnalizuje sytości.
- Skończ picie odpowiednio wcześnie przed snem. Im więcej czasu na metabolizm etanolu, tym mniej krąży go w krwiobiegu w drugiej połowie nocy, czyli w tej gorszej.
Widoczne mięśnie brzucha są funkcją niskiego poziomu tkanki tłuszczowej, a ten bierze się z konsekwentnego deficytu utrzymanego przez miesiące. Jedno piwo tego nie zniszczy. Zniszczy to powtarzalny wzorzec: kilka wieczorów w tygodniu, w których organizm przez kilka godzin nie spala tłuszczu, przyjmuje nadwyżkę kalorii z jedzenia po alkoholu, gorzej regeneruje mięśnie i słabiej odpowiada na trening. Suma tych drobiazgów bywa różnicą między brzuchem, który się rysuje, a takim, który stoi w miejscu przez rok.
Źródła:
- Etanol podany dożylnie razem z glukozą obniżył utlenianie tłuszczu w całym ciele o 79%, a utlenianie białka o 39%; autorzy opisują etanol jako paliwo preferowane, hamujące metabolizm pozostałych substratów. — Shelmet JJ, Reichard GA, Skutches CL, Hoeldtke RD, Owen OE, Boden G, The Journal of Clinical Investigation 1988
- Po spożyciu 24 g alkoholu utlenianie lipidów w całym ciele spadło o 73%, a uwalnianie wolnych kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej do osocza o 53%; głównym mechanizmem jest octan powstający z etanolu, hamujący lipolizę i zmieniający dobór paliwa przez tkanki. De novo lipogeneza rosła, ale w ujęciu ilościowym pozostawała niewielka. — Siler SQ, Neese RA, Hellerstein MK, The American Journal of Clinical Nutrition, 70(5):928–936 1999
- Alkohol w dawce 1,5 g/kg masy ciała (12±2 standardowych drinków) wypity po treningu współbieżnym obniżył tempo syntezy białek miofibrylarnych o 24% przy jednoczesnym podaniu białka i o 37% przy węglowodanach, w porównaniu z samym białkiem; fosforylacja mTOR (Ser2448) 2 h po treningu była wyższa po samym białku. — Parr EB, Camera DM, Areta JL, Burke LM, Phillips SM, Hawley JA, Coffey VG, PLoS ONE, 9(2):e88384 2014
- U 19 osób trenujących siłowo (10 mężczyzn, 9 kobiet) alkohol wypity po treningu osłabiał wywołaną ćwiczeniami fosforylację szlaku mTORC1 wyłącznie u mężczyzn; autorzy odradzają picie alkoholu po treningu oporowym. — Duplanty AA, Budnar RG, Luk HY, Levitt DE, Hill DW, McFarlin BK, Huggett DB, Vingren JL, Journal of Strength and Conditioning Research 2017
- Po 300 maksymalnych skurczach ekscentrycznych spożycie 1 g etanolu na kg masy ciała pogłębiło spadek średniego momentu szczytowego po 36 i 60 godzinach (40,9–44,8% wobec 25,9–31,9% w grupie kontrolnej). — Barnes MJ, Mündel T, Stannard SR, European Journal of Applied Physiology 2010
- Przy dawce 0,5 g etanolu na kg masy ciała nie stwierdzono różnicy w powrocie siły po ćwiczeniach uszkadzających mięśnie w porównaniu z izokalorycznym napojem bezalkoholowym. — Barnes MJ, Mündel T, Stannard SR, European Journal of Applied Physiology 2011
- Pogłębiona utrata siły po alkoholu wiąże się także ze spadkiem aktywacji dowolnej mięśnia, co wskazuje na udział zmniejszonego napędu nerwowego. — Barnes MJ, Mündel T, Stannard SR, Applied Physiology, Nutrition, and Metabolism 2012
- Alkohol skraca latencję zasypiania i konsoliduje sen w pierwszej połowie nocy, zwiększając udział snu wolnofalowego, ale nasila rozbicie snu w drugiej połowie; opóźnia pierwszą fazę REM, a przy wyższych dawkach skraca całkowity czas REM. — Ebrahim IO, Shapiro CM, Williams AJ, Fenwick PB, Alcoholism: Clinical and Experimental Research 2013
- U 13 mężczyzn niska dawka alkoholu (0,5 g/kg) wywołała ostry wzrost testosteronu w osoczu i spadek androstendionu; efekt znikał po zablokowaniu metabolizmu etanolu, co wskazuje na mechanizm związany ze zmianą stanu redoks w wątrobie. — Sarkola T, Eriksson CJP, Alcoholism: Clinical and Experimental Research 2003
- Nadużywanie alkoholu zaburza oś podwzgórze–przysadka–gonady i prowadzi do dysfunkcji rozrodczych; hipogonadyzm męski od dawna opisywany jest jako najlepiej udokumentowany endokrynny skutek przewlekłego alkoholizmu. — Rachdaoui N, Sarkar DK (2017); Noth RH, Walter RM Jr (1984), Alcohol Research: Current Reviews, 38(2); The Medical Clinics of North America 2017 / 1984
- Lekkie i umiarkowane spożycie alkoholu nie wiąże się z przyrostem tkanki tłuszczowej, natomiast picie ciężkie jest konsekwentnie powiązane z przyrostem masy ciała; wynik zależy od profilu osoby pijącej i reszty stylu życia. — Traversy G, Chaput JP, Current Obesity Reports, 4(1):122–130 2015
